Trend boczny na rynku akcji spółek o największej kapitalizacji jest już tylko wspomnieniem. Czerwiec z reguły należy do co najmniej przeciętnych miesięcy pod względem generowanych stóp zwrotu z rynku. Ten okazał się typowy. WIG20 spadł w czerwcu o 11,2%. Indeks wybił się przy tym z trendu horyzontalnego, w którym trwał od lutego tego roku. Siła strony podażowej jest spora. Od początku czerwca na wykresie pojawiły się 4 luki bessy. Dodatkowo sforsowane zostało wsparcie na poziomie 1255 pkt., które tworzyła połowa korpusu długiej białej świecy z 3 stycznia. Niedźwiedzie, jakby chcąc zaakcentować swój potencjał, w miejscu tego wsparcia utworzyły lukę bessy.

Indeks znajduje się już na poziomie z grudnia ubiegłego roku - mniej więcej w połowie wzrostów zapoczątkowanych po tragedii wrześniowej w Ameryce. Najbliższy poziom, na którym dojdzie do testu siły podaży znajduje się na wysokości 1173 pkt. (minimum lokalne z 14 grudnia 2001 r.).

Nasz krajowy rynek po raz kolejny udowadnia, że należy do systemu światowych rynków akcji. Ostatnie spadki nie są raczej następstwem jakichś niepokojących informacji z krajowego podwórka. Takie informacje po prostu trudno znaleźć. Umocnienie się euro jest czynnikiem sprzyjającym zdolnościom eksportowym naszej gospodarki, w tym wielu spółkom giełdowym, cierpiącym z powodu niekorzystnego parytetu złotego do waluty europejskiej.

Wydarzenia związane z aferą WorldComu podważają wiarygodność największych globalnych firm. Enronitis zbiera kolejne ofiary - po WorldComie kolejnym bohaterem skandalu księgowego jest Xerox. Ciekawe, że w Polsce nie mamy tego typu bohaterów, choć poza najczęściej przywoływanym Elektrimem, prawdopodobnie niektóre z banków mają coś do ukrycia. Czynniki zewnętrzne przesądzają zatem, że na naszym rynku panuje dekoniunktura.

Zbliża się lato. Z reguły to nie jest dobry okres do dokonywania zakupów. Nasz rynek rośnie w rytmie wiosna-jesień. Zakładając taki scenariusz, inwestorzy będą wyczekiwać września lub października, kiedy spodziewać się można ożywienia.