Sygnały słabnięcia tendencji wzrostowej na wykresie Farmacolu, zapoczątkowanej w marcu 2001 r., obserwowaliśmy od pierwszych miesięcy br., ale bardzo długo nie znajdowały one potwierdzenia w przebiegu kursu. Przedłużający się horyzont, w czasie którego dwukrotnie ustanawiane było nowe historyczne maksimum (w kwietniu i maju), można nawet było traktować jako oznakę siły waloru. Bo przecież brak głębszej korekty po ponad 100-proc. zwyżce ceny to dobry znak na przyszłość.
Jednak na ten sam okres notowań można było spoglądać także z innej perspektywy. Już tworzeniu styczniowego szczytu towarzyszyła negatywna dywergencja na MACD. Przy jego nieznacznym przekroczeniu w kolejnych miesiącach taka dywergencja pojawiła się na RSI, a na MACD podwoiła się.
Do tego warto zauważyć, iż poszczególne ruchy w ramach tendencji bocznej doprowadziły do przełamania trzech kolejnych linii trendu wzrostowego. Pierwsza była prowadzona po dołkach z października i grudnia ub.r., a dwie pozostałe były wyprowadzone z dołka z sierpnia ub.r. i przebiegały po minimach z października 2001 r. i maja 2002 r.
Może nie jest to idealne wypełnienie spotykanej w literaturze koncepcji wachlarza, gdyż kolejne linie nie są wyprowadzone z tego samego punktu, ale niewątpliwie oddaje to pogarszające się nastroje wśród inwestorów. Zresztą wydaje się logiczne, że coraz bardziej przedłużająca się konsolidacja powoduje zwątpienie w możliwość kontynuacji wzrostów.
Wracając do spraw aktualnych trzeba zwrócić uwagę na wydarzenia z 26 czerwca. Właśnie wtedy doszło do wybicia poniżej 29,50 zł, co jest równoznaczne z opuszczeniem średnioterminowego trendu horyzontalnego. Jego wysokość pozwala spodziewać się spadku do minimum 26,70 zł, ale wydaje się, iż w związku z długim czasem stabilizacji kursu, zniżka będzie znacznie głębsza. I tu warto zastanowić się, czy zapoczątkowany nowy trend jest ruchem korekcyjnym jedynie w ramach fali wzrostowej, biorącej swój początek w marcu ub.r., czy też dojdzie do odreagowania ruchu, zapoczątkowanego jeszcze na jesieni 1999 r.