Wczorajsza sesja była bardzo ciekawa. Unaoczniła przewagę "kresek" nad fundamentalnymi odczuciami. Po dymisji ministra finansów niedźwiedzie mogły oczekiwać, że rynek pójdzie bardzo mocno w dół. Po otwarciu z luką na poziomie 1178 pkt. sesyjne dno wypadło na poziomie 1168 pkt. Praktycznie przez cały dzień utrzymywała się dodatnia baza dochodząca nawet do kilkunastu punktów. Byki czuły w powietrzu zapach korekty. Nic w tym dziwnego. Ostatnie dwie sesje pokazały, że zarobić na krótkich pozycjach było już bardzo trudno, rynek był wyprzedany, a kolejne fale z trudem ustanawiały nowe minima.

Przekroczenie poziomu 1177 pkt. dało pierwszy sygnał do odwracania krótkich pozycji, a kolejne potwierdzenie było na poziomie 1183pkt. Do końca sesji kontrakty wystrzeliły do 1202 pkt. i zamknęły się na poziomie 1196 pkt. Mamy wzrostową korektę, ale należy pamiętać, że trend długoterminowy jest spadkowy (uważam, że do jesieni na rynku kasowym indeks WIG20 powinien ustanowić nowe długoterminowe dno). Sytuacja na giełdach w USA jest bardzo niekorzystna (indeksy Nasdaq Composite i S&P500 przełamały wrześniowe minima i już 3. sesję mocno spadają), a fundamenty naszej gospodarki nie są zbyt zdrowe.

Dlatego posiadacze długich pozycji muszą być przygotowani na to, że wzrostowa korekta może się skończyć bardzo szybko. O wiele lepsza strategia to gra zgodna z trendem wyższego stopnia. Jest ona banalnie prosta, ale większość inwestorów i tak chce wyłapać wszystkie ruchy na rynku. Przed położeniem pieniędzy na parkiecie pamiętajmy, że aż 90% inwestorów traci pieniądze na rynku terminowym.