- Zarówno ekonomiści NBP, jak i rządu pracują nad tym, czy można dokonać operacji dewaluacji kursu i jego stabilizacji - stwierdziła w Sejmie Halina Wasilewska-Trenkner. Powiedziała, że dewaluacja złotego znalazła się wśród innych propozycji, dotyczących zmian zasad ustalania kursu, skierowanych przez resort finansów do NBP. - Propozycja nie została odrzucona w tym sensie, że jest niemożliwa do zrealizowania. Szukamy odpowiedzi na pytanie, ile to będzie kosztować. Odpowiedź możemy poznać co najmniej za trzy miesiące - dodała.
Te słowa zelektryzowały rynek walutowy. Po tym bowiem, jak Rada Polityki Pieniężnej w oficjalnym oświadczeniu stwierdziła, że nie zgadza się na zmianę zasad ustalania kursu, inwestorzy uznali, że nie ma ryzyka dewaluacji złotego. W rezultacie doszło do kolejnej w tym tygodniu - po dymisji Marka Belki - gwałtownej wyprzedaży złotego.
- Po publikacji tej informacji dolar, wyceniany wcześniej na 4,10-4,11 zł, zdrożał do 4,145-4,147 zł - powiedział Andrzej Krzemiński, dealer walutowy BPH PBK.
Jednak Dariusz Rosati, członek RPP, zdementował informacje H. Wasilewskiej-Trenkner.
- Trudno mówić o dewaluacji, bo mamy płynny kurs złotego - powiedział PARKIETOWI. Stwierdził także, że prace w zespole, powołanym w czerwcu przez resort finansów i bank centralny, dotyczą strategii wejścia do systemu kursowego ERM2 (przygotowującego do członkostwa w unii monetarnej), a potem do strefy euro. - Ten zespół ma m.in. ustalić parytet centralny, przy którym nastąpi wejście do ERM2, a potem do strefy euro - wyjaśnił . - W tej chwili trudno powiedzieć, czy będzie się to wiązać z dewaluacją, czy rewaluacją. Na razie nie możemy założyć niczego z góry.