Jak pisze gazeta "USA Today", największymi przegranymi globalnej ekspansji amerykańskiej gospodarki są przedsiębiorstwa telekomunikacyjne. Broniący się przed bankructwem WorldCom może zostać zmuszony do sprzedaży założonych kosztem miliardów dolarów sieci telekomunikacyjnych w Meksyku i Brazylii. Restrukturalizowany pod ochroną prawa upadłościowego Global Crossing stoi przed koniecznością sprzedaży sieci telekomunikacyjnej w Wielkiej Brytanii. Level 3 Communications ostatnio odsprzedał należący do firmy północnoazjatycki system połączeń telekomunikacyjnych. Natomiast Richard Notebaert, nowy dyrektor generalny Qwest Communication, stwierdził jeszcze w maju, że zamierza zredukować część ciążącego na firmie długu dzięki sprzedaży poważnej części sieci telekomunikacyjnej w Azji, Ameryce Południowej oraz Kanadzie. Globalna ekspansja zakończyła się dla wielu amerykańskich telkomów sromotną porażką.

Nie tylko telkomy zwijają globalne interesy. W lutym Ebay, największy internetowy dom aukcyjny zrezygnował z prób otworzenia japońskiego oddziału. Zamknął również europejską filię. Gateway wprawdzie nie rezygnuje z wykonanych za granicą komponentów do swoich komputerów, jednak zamyka działy sprzedaży w Azji i w Europie. W styczniu Merrill Lynch zamknął 20 z 28 swoich biur w Japonii, znacznie ograniczył personel w filiach kanadyjskiej, australijskiej oraz południowoafrykańskiej. Lehman Brothers zwalnia pracowników w Europie oraz Singapurze, J.P. Morgan Chase ograniczył personel azjatyckich oddziałów.

Na porządku dnia jest pytanie nie o to, czy Amerykanie mają dość siły, by utrzymać globalną sieć powiązań ekonomicznych. Potencjał gospodarczy ich kraju wciąż na to zezwala - ale, czy mają wystarczającą wolę, by podjąć się tego zadania?