Wpływ niewłaściwie funkcjonującego oprogramowania na gospodarkę jest ogromny. Błędy w kodzie programów dotykają praktycznie każdą branżę - komputery stosowane są w procesach badawczych, produkcji, dystrybucji, a nawet w obsłudze serwisowej produktów. Coraz ważniejsze stają się bazy danych, od których właściwego działania zależy funkcjonowanie wielkich korporacji. Według NIST, efektywniejsze procedury testowe pozwoliłyby wykluczyć część pomyłek w kodzie, co zaoszczędziłoby użytkownikom 22,2 mld USD. Dziś ponad połowa błędów nie jest wykrywana.
Coraz częściej mówi się o stworzeniu przepisów, zgodnie z którymi twórcy oprogramowania byliby obciążani kosztami ewentualnych wad w jego pracy. Takie rozwiązanie - choć pociągnęłoby za sobą drastyczny wzrost cen oprogramowania - zyskuje coraz większą grupę zwolenników. Przeciwnicy argumentują, że już dziś 80% kosztów pracy nad programami to wydatki na wyszukiwanie i usuwanie błędów. Jest jednak bardzo prawdopodobne, że w ciągu najbliższych lat producenci będą ponosić całkowitą odpowiedzialność za oprogramowanie swojego autorstwa. Wyrok w takim właśnie duchu zapadł już w Holandii, gdzie sędzia uznał firmę Exact Holding winną sprzedaży wadliwego oprogramowania. Argument, że wczesne wersje programów są z reguły niestabilne, został oddalony.