Aleksander Kwaśniewski wyrósł na najbardziej zagorzałego zwolennika prezydenta USA George'a W. Busha w Europie - napisał poniedziałkowy "Washington Times". Dziś polski prezydent rozpoczyna wizytę państwową w Stanach Zjednoczonych.
- Dwustronne stosunki polsko--amerykańskie powinny być wzmocnione w sferze gospodarczej - powiedział korespondentowi dziennika A. Kwaśniewski. - Stany Zjednoczone są jednym z wiodących inwestorów w naszym kraju, ale ich zainteresowanie inwestowaniem słabnie. Mamy też zamiar poinformować (podczas wizyty) o planach modernizacji polskiego przemysłu obronnego i wojska.
W wywiadzie polski prezydent bronił pozycji Stanów Zjednoczonych w świecie i wyraził stanowcze poparcie dla zagranicznej polityki G. W. Busha, podkreślając, że nie jest to polityka jednostronna. - Jej stałą cechą jest multilateralizm - ocenił.
Prezydent zapowiedział, że w rozmowach z amerykańskim partnerem wytłumaczy, jak europejscy przywódcy postrzegają politykę USA, a także, co "należy zrobić, aby uniknąć sztucznego i szkodliwego pytania, z którym się często spotykamy: kogo wolisz, Amerykanów czy Europejczyków? To jakby pytać dziecka, czy woli tatusia czy mamusię - ocenił A. Kwaśniewski. "Washington Times" zaznacza, że zaproszenie do złożenia wizyty państwowej, która przebiega według pełnego protokołu i najwyższego ceremoniału, jest największym zaszczytem, na który może liczyć w USA zagraniczny przywódca. Podczas jednej kadencji amerykańskiego prezydenta odbywa się zaledwie kilka takich wizyt.
- Wybór gościa często zależy od stosunków danego kraju ze Stanami Zjednoczonymi, ale osobiste kontakty grają nie mniejszą rolę - podkreśla gazeta. Powołując się na źródła w Białym Domu "Washington Times" napisał, że wizyta A. Kwaśniewskiego ma podkreślić sukcesy Polski jako kraju, w którym 12 lat po obaleniu komunizmu funkcjonują reguły demokratyczne i wolnorynkowa gospodarka, który jest członkiem NATO i ma w perspektywie wstąpienie do Unii Europejskiej.