Realnie złoty znalazł się pod koniec kwotowań na poziomie 3,3 proc. wobec 2,2 proc. w poniedziałek. Po wtorkowej konferencji prasowej z udziałem ministra finansów Grzegorza Kołodki złoty znacznie się umocnił ze względu na wyważony ton jego wypowiedzi. Rynek uspokoiły m.in. jego zapewnienia o kontynuacji dotychczasowej polityki budżetowej, antyinflacyjnej oraz utrzymywanie dyscypliny fiskalnej. "Złoty zyskał w wyniku wypowiedzi Kołodki. Tuż przed konferencją kurs złotego wynosił nominalnie 4,15 za USD oraz 4,195 za euro. Po wystąpieniu umocnił się dość znacznie, nawet maksymalnie do 4,108 za USD, a odchylenie wyniosło wtedy 3,5 proc." - powiedział PAP Andrzej Krzemiński, dealer BPH PBK. "Rynek uspokoił wyważony ton wypowiedzi oraz brak konkretnych informacji o zmianie polityki kursowej. Inwestorzy zaczęli pomału kupować złotego" - dodał. Zdaniem Krzemińskiego trudno ocenić, czy złoty będzie w środę kontynuował umocnienie. "Trudno jest jeszcze powiedzieć, czy umocnienie będzie trwałe, bo była to początkowa reakcja. Nie poznaliśmy konkretnych założeń budżetowych. Nie dowiedzieliśmy się, jaki będzie deficyt budżetowy. Ale mogą się znowu pojawić oferty kupna dolara na poziomie 4,10-4,11 zł" - powiedział Krzemiński. W opinii analityków dodatkowo pozytywnie na rynek oddziaływać będą zapewnienia ministra o poszukiwaniu dialogu z Radą Polityki Pieniężnej i wykluczenie przez niego potrzeby rozszerzenia liczby jej członków. "Ta wypowiedź będzie w środę pozytywnie odebrana przez rynek" - powiedział Krzemiński. W wystąpieniu w telewizji publicznej minister finansów powiedział, że chce poszukiwać w dialogu - z określanym przez niego kilkakrotnie jako "niezależny" - bankiem centralnym na temat optymalnego kursu walutowego i tworzenia warunków do obniżenia stóp procentowych. Kołodko powiedział także, że planuje rozmowy z RPP o koordynacji polityki pieniężnej i fiskalnej, żeby poprawić policy mix. Dodał też, że kurs złotego powinien odpowiadać fundamentom gospodarki i wspierać konkurencyjność eksportu. Odnosząc się do własnych propozycji z majowego artykułu prasowego, powiedział, że pisząc o potrzebie osłabienia złotego do 4,35 za euro, miał na myśli kurs najbardziej korzystny dla polityki eksportowej, a nie docelowy kurs, do którego powinien zmierzać rząd.(PAP)