Reklama

Deutsche Bank zapłaci za WorldCom

Deutsche Bank będzie zapewne musiał zwiększyć rezerwy z tytułu złych kredytów aż o 200 mln USD, aby pokryć pożyczkę udzieloną WorldComowi, amerykańskiej spółce telefonicznej, która znalazła się na krawędzi bankructwa.

Publikacja: 18.07.2002 09:28

Niemiecki bank zgodził się pożyczyć 200 mln USD w maju i była to część linii kredytowej otworzonej dla WorldComu w kwocie 2,65 mld USD. Największy europejski bank, razem z holenderskim ABN Amro, najbardziej się w tę operację zaangażował, aby zwiększyć szanse na pozyskanie lukratywnych kontraktów na doradztwo lub gwarantowanie emisji amerykańskiej firmy.

Tymczasem w czerwcu wyszło na jaw, że WorldCom ukrył przed inwestorami prawie 4 mld USD, co skłoniło amerykańską prokuraturę do dokładnego zbadania księgowości spółki, a ją samą postawiło w stan upadłości. Dla Deutsche Banku oznacza to olbrzymie straty, i to w momencie, gdy zyski firmy spadły do poziomu najniższego od ponad 10 lat.

Nie dotyczy to zresztą tylko Deutsche Banku. - W wielu przypadkach banki spodziewają się zbyt wielu korzyści z oferowania kredytów jako metody zdobywania kontraktów z zakresu bankowości inwestycyjnej. Ryzyko, jakie podejmują od strony kredytowej, często nie jest równoważone przez przychody z takich usług - powiedział Thomas Raab, dyrektor w Oliver, Wyman & Co.

Wewnętrzna komisja WorldComu powołana do zbadania sytuacji w spółce doszła do wniosku, że jej zarząd nie spełnił oczekiwań inwestorów, udzielając byłemu prezesowi Bernardowi Ebbersowi pożyczki w wysokości 400 mln USD na zakup lasów w Kanadzie.

Richard Breedan, były szef amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, został wyznaczony przez nowojorski sąd okręgowy do zbadania, czy szefowie WorldComu nie zarabiali zbyt wiele i czy nie niszczono w spółce dokumentów. Tak się złożyło, że prosto z posiedzenia zarządu WorldComu Breedan przybył na dyskusję okrągłego stołu na temat ładu korporacyjnego. I nie odmówił sobie w czasie tej dyskusji złośliwości. Zapytał mianowicie: - Jak wyjaśnić fakt, że zarząd myślał, iż zgodne z jego obowiązkami dbania o majątek spółki jest pożyczenie prezesowi 400 mln USD tylko na to, by mógł kupić wszystkie drzewa w północnej Kanadzie? Jest dość kuriozalne, by dojść do wniosku, że będzie to odpowiednie wykorzystanie pieniędzy akcjonariuszy w spółce telekomunikacyjnej.

Reklama
Reklama

Obecny prezes WorldComu John Sidgmore przyznał, że teraz jest przekonany, iż zarząd nie powinien zgadzać się na kredyt dla Ebbersa. Kiedy zgadzał się na to, Sidgmore był wiceprezesem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama