Wczorajszy dzień to praktycznie tylko umacnianie się złotego. Zaczęło się na poziomie 4,135 do euro i 4,095 do dolara. W trakcie dnia widoczni byli zarówno krajowi, jak i zagraniczni inwestorzy. Zastanawiająco duży popyt był zgłaszamy przez banki brytyjskie i niemieckie. Sądząc po gwałtownych ruchach cen walut, w grę mogły wchodzić stop lossy. Część inwestorów obawiając się jeszcze większych spadków złotego, mogło zająć długie pozycje dolarowe, czyli po prostu kupić dolary i czekać na pogłębienie spadków złotego. Ponieważ to nie nastąpiło, zasada ograniczania strat powodowała, że sprzedają oni w tej chwili dolary i kupują złotówki. Na koniec dnia złoty zamykał się na poziomie 5,1% do koszyka o prawie 1% silniej niż na porannym otwarciu.

Spójrzmy na kurs złotego w trochę szerszej, niż jednodniowa, perspektywie. Patrząc na wykres rodzi się pytanie, kto uratował kurs złotego w ostatnich trzech dniach? Dokonajmy interpretacji ostatnich ruchów walut stosując podejście fundamentalne. Pierwszy spadek wartości złotego był traktowany jako reakcja na niepewność dotyczącą polityki fiskalnej po dymisji Marka Belki. Dalsze pogłębienie spadku było intepretowane jako wyraz obaw co do jego następcy. Finał spadków złotego był wiązany z przedłużającą się niepewnością co do polityki gospodarczej nowego ministra finansów Grzegorza Kołodki, czyli ciszą medialną i obawami o wprowadzenie systemu zarządu walutą. Dołek wartości złotego został osiągnięty we wtorek, przed konferencją nowego ministra finansów. Złoty był na poziomie 4,18 do dolara oraz 4,22 do euro, notując stratę prawie 6% do koszyka walut. Od kiedy minister finansów ujawnił swój program, rozpoczął się silny wzrost złotego. Pozostając konsekwentnym w prowadzonej analizie należy stwierdzić, że za obecne wzmocnienie złotego odpowiada właśnie nowy minister finansów. Choć opowiada się on za generalnie słabszym złotym, jego program uspokoił rynki finansowe i złoty umocnił się o 3% do koszyka walut. Inwestorzy teraz zadają sobie pytanie: jak zareaguje rząd na obecne wzmocnienie złotego? Czy nastąpią słowne interwencje, jakich argumentów będzie używał rząd? Sądzę, że powtarzanie sugestii wprowadzenia systemu zarządu walutą powoli przestanie skutkować. Wydaje się, że rynki przestają wierzyć, że jest to prawdopodobne. O wiele skuteczniejsze może być zapewnianie o współpracy z bankiem centralnym na temat wejścia Polski do ERM II. Implikuje to ustalenie poziomu parytetu do euro, co, jak wiadomo, może nastąpić na poziomie znacząco słabszym od obecnego.

Co dzisiaj? Jeśli jeszcze nie zakończył się proces ograniczania strat, można się liczyć z dalszym popytem na złotego. Poza tym, inwestorzy będą pilnie śledzili posiedzenie RPP. Ponieważ nie oczekuję zmiany stóp procentowych, a podobna jest opinia rynku, sądzę, że wynik spotkania nie będzie miał większego znaczenia dla rynku.