- Ericsson wyceni akcje po 3,80 korony (41 centów) w ofercie w ramach prawa poboru, w której posiadacz jednej akcji będzie mógł kupić jedną nową - poinformował na konferencji prasowej prezes spółki Kurt Hellstroem. Ta cena jest o 74% niższa od kursu czwartkowego zamknięcia i najniższa od listopada 1992 r., kiedy to szwedzka spółka była prawie pięć razy mniejsza niż obecnie.
- Oferta w ramach prawa poboru jest dla nich kwestią przeżycia - powiedział agencji Bloomberga Jens Wilhelm, szef rynku akcji we frankfurckiej firmie Union Investment, która zarządza 100 mld euro. Większość akcji Ericssona Wilhelm sprzedał.
Sztokholmska firma, której ocena wiarygodności kredytowej została dwukrotnie obniżona w minionych ośmiu miesiącach, zapowiedziała zwolnienie co najmniej 5 tysięcy pracowników. W sumie więc od 2000 r. Ericsson zlikwiduje 47 tysięcy miejsc pracy, a więc ponad 40%.
Spółka poinformowała, że Investor AB, holding należący do rodziny Wallenbergów, i jeden z jej głównych akcjonariuszy zgodził się zapisać na akcje za 5 mld koron, a inny duży udziałowiec Industrivaerden ma kupić nowe papiery za 3 mld koron. Grupa banków, do której wchodzą między innymi Goldman Sachs, Schroder Salomon Smith Barney i Morgan Stanley, zagwarantuje zakup za 20 mld koron w zamian za prowizję w wysokości 3 - 4% przychodów z emisji. - Biorąc pod uwagę obecne złe nastroje na giełdach, a zwłaszcza wobec spółek z branży telekomunikacyjnej, zarząd Ericssona postanowił, że cała emisja w ramach prawa poboru będzie zagwarantowana - głosi komunikat spółki.
Agencja Moody`s Investors Service zapowiedziała w ubiegłym miesiącu, że emisja w ramach prawa poboru jest "niezbędna" dla utrzymania przez Ericssona ratingu Baa3, a więc o jedną notę wyższego od poziomu śmieciowego. W 1992 r. Ericsson miał u Moody`s ocenę A 1. W piątek kurs akcji spółki spadł na sztokholmskiej giełdzie aż o 25%, do 10,9 korony, co daje jej wartość rynkową na poziomie 90 mld koron. W marcu 2000 r. akcje Ericssona kosztowały po 230,5 korony.