W odpowiedzi na sprostowanie opublikowane w dzienniku PARKIET 20 lipca 2002 roku, a dotyczące artykułu "Byli akcjonariusze mogą wyprowadzać majątek", opublikowanego 16 lipca 2002 roku, podnoszę, że - wbrew twierdzeniom zarządu Dr Witt SA, odwołanego zresztą 2 października 2001 r. - prawdą jest, że zarówno A. Wojdzie, jak i M. Adamczewskiej postawiono zarzuty popełnienia przestępstwa, m.in. z art. 275 kk, polegającego na posługiwaniu się dokumentami stwierdzającymi moje prawa do 5000 akcji imiennych serii "C" w Dr Witt SA. Prawdą jest również, że zawiadomiłem Prokuraturę Rejonową w Piasecznie o popełnieniu przez M. Adamczewską dalszych przestępstw, polegających na poświadczeniu nieprawdy w dokumentach mających znaczenie prawne i na posługiwaniu się dokumentem stwierdzającym moje prawa do akcji imiennej serii "D" nr 00002 w Dr Witt SA, którą nabyłem od M. Adamczewskiej 11 marca 2002 r., a która zapewnia mi większość w kapitale zakładowym spółki. Prawdą jest nadto, że na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy spółki 29 czerwca 2002 roku akcją tą głosował pełnomocnik M. Adamczewskiej.
Żądając zamieszczenia sprostowania, były zarząd Dr Witt SA wprowadził w błąd nie tylko redakcję, która może zamieścić sprostowanie tylko wtedy, gdy jest ono rzeczowe i odnosi się do faktów podanych w artykule, ale i czytelników dziennika PARKIET. Uczynił to nie poprzez podanie nieprawdy, lecz w bardziej wyrafinowany sposób, poprzez podanie niecałej prawdy. Prawdą jest bowiem, że 29 czerwca 2002 r. M. Adamczewska nie głosowała moją akcją. Ale i prawdą jest, że akcją tą głosował pełnomocnik, działający w jej imieniu i na jej rzecz. Prawdą jest także, że A. Wojda i M. Adamczewska nie są oskarżeni o popełnienie przestępstw, bo nie wniesiono przeciwko nim aktów oskarżenia do sądu. Ale i prawdą jest, że prokuratura postawiła im zarzuty popełnienia przestępstw.
Okoliczność, że z żądaniem sprostowania nie wystąpili bezpośrednio zainteresowani, lecz były zarząd spółki, dobitnie świadczy o jego służebnej roli wobec A. Wojdy. Gdyby były zarząd nie działał w interesie wyżej wymienionego, to w sprawie sądowej nie zgłaszałby interwencji po jednej ze stron procesu, lecz czekałby na bezinterwencyjne rozstrzygnięcie sprawy. Przypomnieć bowiem należy, że - według statutu Dr Witt SA - obrót akcjami odbywa się poza spółką, a skuteczne zbycie akcji rodzi obowiązek (a nie możliwość) zarządu do dokonania wzmianki w księdze akcyjnej o przejściu praw z akcji. Tego zaś obowiązku panowie S. Horbaczewski i G. Grutkowski nie wykonali.