Po raz pierwszy od kilku tygodni spadki zwolniły i rynek wszedł w fazę korekty rynku niedźwiedzia. Przełamanie poziomu 13 000 pkt. nie ma istotnego znaczenia. WIG znajduje się w pobliżu dwóch silnych oporów (luki bessy z 18 i 22 lipca br.) i dopiero pokonanie strefy 13 500-14 000 pkt. mogłoby skłonić do korekty stanowiska, że jednak popyt stać na trochę więcej. Pojednawczy ton ministra finansów w dyskusji z najważniejszymi instytucjami odpowiedzialnymi za sferę gospodarczą i nadspodziewanie dobre wyniki polskiego eksportu mogą nie wystarczyć do aktywizacji kupujących. Niechęć inwestorów do akcji bankowych jest dość wyraźna. Trudno się dziwi, mając na uwadze kwestię poważnego wzrostu rezerw na zagrożone kredyty i niepokój, czy po ubiegłorocznych doświadczeniach z BIG-BG inne banki nie wykażą się oryginalnym podejściem do rachunkowości. Nie ma przy tym podstaw, aby sądzić, że zbliżający się termin publikacji raportów kwartalnych może okazać się okresem wysypu dobrych rezultatów finansowych. Dotyczy to spółek ze wszystkich sektorów. Rodzynków radzących sobie dobrze w trudnym otoczeniu gospodarczym jest doprawdy niewiele. Obniżenie ratingu polskich obligacji przez agencję S&P, choć nie stanowi dramatu dla większości inwestorów, powinno być odczytywane jako zmiana nastawienia do naszego kraju. Do tej pory Polska "leciała" na opinii z poprzedniej dekady i stawiana była za wzór transformacji. Te czasy jednak za nami. Sporo czasu upłynie, zanim to nastawienie się odmieni. Sytuacja na światowych rynkach akcji jest dość napięta. Słabszy PKB za oceanem to i słabsze wyniki finansowe spółek. A bez wysokiej dynamiki zysków nici z ożywienia na rynku akcji.