Indeks, opracowany na podstawie ankiety w 2 tys. firm usługowych z 12 krajów używających euro, spadł do 52,6 pkt., z 53 w czerwcu. Wciąż więc sektor ten rozwija się, o czym świadczy utrzymanie się wskaźnika ponad poziomem 50 pkt., ale tempo tego rozwoju maleje. Ekonomiści spodziewali się jeszcze większego spadku indeksu, bo do 52,5 pkt.
Konsumenci z Unii Europejskiej wykazali w lipcu większy pesymizm i okazało się, że robią teraz najmniej poważniejszych zakupów od pięciu lat. W Niemczech, największej europejskiej gospodarce, zmniejszyły się zaufanie przedsiębiorców, produkcja przemysłowa i sprzedaż detaliczna.
Deutsche Bank i BNP Paribas, dwa największe europejskie banki, odnotowały w II kw. spadek zysków i wyznały, że nie widzą żadnych oznak poprawy. Od końca 2000 r. europejskie banki zlikwidowały ok. 83 tys. miejsc pracy, gdyż spadające kursy akcji i rosnąca liczba bankrutujących spółek zmniejszają ich przychody.
Straty wynikające z giełdowej dekoniunktury negatywnie oddziałują też na wydatki gospodarstw domowych, które stanowią 57% produktu krajowego brutto strefy euro. Indeks Bloomberg European 500 stracił od początku roku ponad 29%. Komisja Europejska już dwukrotnie obniżała swoje prognozy wzrostu strefy euro na ten rok. Jej najnowsze szacunki, dotyczące tempa wzrostu w II kwartale, wahają się między 0,3 i 0,6%. Wciąż oznaczałoby to roczną stopę na poziomie co najmniej 1,2%, czyli większą niż 1,1% odnotowane w II kw. przez amerykańską gospodarkę.
Są jednak i takie spółki, które przewidują, że gospodarka poprawi się już wkrótce. Czwarta pod względem wielkości firma hotelarska, francuska Accor, zapowiedziała w ubiegłym tygodniu zwiększenie wydatków na budowę nowych hoteli i odnowienie już istniejących. Największa w Hiszpanii spółka z rynku nieruchomości, Vallehermoso, odnotowała w I półroczu wzrost zysku o 81%, gdyż sprzedała trochę ziemi i zwiększyły się przychody z wynajmu.