7,27% własnych akcji stanowiących blisko 2,7-proc. udział w głosach na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy kupił w transakcjach pakietowych Stalprodukt w celu - jak to określiła spółka w komunikacie - zapobieżenia utracie płynności finansowej i zwiększenia wiarygodności kredytowej. Giełdowa firma zapłaciła 14,9 zł za walor, podczas gdy wczoraj handlowano nimi po 12,8 zł.
Według spółki, utrata płynności finansowej byłaby następstwem możliwego wycofania się banków z jej kredytowania. Powyższe transakcje zwiększą natomiast jej wiarygodność w instytucjach finansowych i pozwolą
zakwalifikować ją do grupy o niższym ryzyku kredytowym.
W II kwartale tego roku operująca w branży metalowej spółka osiągnęła 2,36 mln zł zysku netto, wobec 2,12 mln zł straty netto w analogicznym okresie ubiegłego roku. Na koniec półrocza zobowiązania przekraczały 168 mln zł, podczas gdy kapitały własne wynosiły 136,8 mln zł. Największymi akcjonariuszami Stalproduktu są: Huta im. T. Sendzimira (37,4% głosów na WZA) i Bogdan Celiński (17,36%).
Wczoraj nie udało nam się uzyskać od przedstawicieli Stalproduktu w tej sprawie dodatkowego komentarza, bo, jak się okazało, członkowie ścisłego kierownictwa spółki są na urlopach. Sama treść komunikatu wydaje się natomiast co najmniej dziwna. Trudno sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której dla banków zamiana przez spółkę wolnej gotówki na własne akcje, przy spadkowej tendencji na giełdzie, jest równoznaczna z podniesieniem jej wiarygodności kredytowej. Od dnia zakupu (poniedziałek) do wczoraj wycena rynkowa zakupionego pakietu akcji jest niższa o 14%.