Choć z technicznego punktu widzenia zarówno rynki światowe, jak i nasz rynek, są już bardzo wyprzedane, nadal nie widać przekonujących sygnałów wskazujących na możliwość zakończenia trwającej stabilizacji i wygenerowania silniejszych wzrostów. Brakuje powszechnego zniechęcenia inwestorów, jakie powinno towarzyszyć końcom spadków, a komentatorzy i analitycy są podzieleni, jeśli chodzi o oceny dalszej koniunktury.
Impulsem do wzrostów nie będą raczej kwartalne wyniki spółek. Na podstawie dotychczas opublikowanych raportów wyróżnić można przede wszystkim Computerland, Amicę oraz spółki oponiarskie, którym udało się osiągnąć wyniki na poziomie istotnie lepszym od prognoz.
W tej sytuacji pozytywnego impulsu dla naszego rynku poszukiwać można jedynie w zachowaniu giełd zagranicznych. Na możliwość przynajmniej krótkoterminowego odreagowania wskazują m.in. malejące obroty podczas ostatnich spadkowych sesji w USA oraz ignorowanie przez inwestorów niekorzystnych danych makroekonomicznych dotyczących amerykańskiej gospodarki. W tym kontekście szczególnie dziwi brak reakcji na istotną korektę zmian PKB w 2001 r. i pierwszej połowie br. Tak znacząca zawodność amerykańskich statystyk rodzi obawy o wiarygodność podstawowego filaru amerykańskiej gospodarki - trwałego i wyższego, niż w większości innych gospodarek, wzrostu produkcyjności. Korekta danych dotyczących produkcyjności zapowiedziana jest na 9 sierpnia i jeśli okaże się znacząca, przypieczętuje los rynków amerykańskich w dłuższym terminie. Ze względu na krótkoterminowe wyprzedanie rynków reakcja inwestorów może nie być natychmiastowa, ale zmiana poglądów na temat fundamentów amerykańskiej gospodarki będzie postępować. Już obecnie niektórzy ekonomiści wskazują, że przebieg bieżącego cyklu koniunkturalnego ma o wiele więcej wspólnego z cyklami poprzedzającymi II wojnę światową, wywołanymi przeinwestowaniem i charakteryzującymi się przeciętne 21-miesięcznym okresem recesji niż z cyklami powojennymi, spowodowanymi głównie przez impulsy monetarne oraz dostosowania po stronie zapasów i cechującymi się przeciętnie o połowę krótszym okresem recesji.