Pomimo niekorzystnych informacji, jakie pod koniec ubiegłego tygodnia napłynęły na rynek amerykański, a które stały się przyczyną silnych trzydniowych spadków, nadzieje na kontynuację letniej hossy są ogromne. Świadczyć o tym może chociażby rajd w końcówce środowej sesji, w efekcie którego tamtejsze indeksy zakończyły dzień na wyraźnych plusach. Z punktu widzenia analizy technicznej, sytuacja jest dość prosta. Patrząc na wykres Średniej Przemysłowej, z łatwością można zauważyć, iż letnie ożywienie jest jedynie silną wzrostową korektą. Przekonuje o tym poniedziałkowy spadek, a następnie powrót dzień później, powyżej dołka z 21 września ub.r. (8236 pkt.), przez co poziom ten traci na znaczeniu. Tym samym nie możemy już mówić o pułapce bessy (pierwszy powrót powyżej 8236 pkt.) i prognozować na jej podstawie trwalszych wzrostów. Pozostaje więc korekta, która na pierwszy rzut oka ma postać zygzaka ABC, co przy założeniu równości fal A i C powinno wynieść indeks DJIA do 9000-9100 pkt. Koncepcję tę jednak burzy trzymiesięczna linia trendu spadkowego, tworząca barierę podażową już na wysokości 8700 pkt. Więc raczej mamy do czynienia z korektą w postaci trójkąta. "Raczej", bowiem, tego, że mamy do czynienia z trójkątem, można być pewnym dopiero wtedy, gdy zacznie formować się fala piąta. Nie wnikając jednak w to, jaką postać przyjmie opisywane odreagowanie, należy założyć, iż po zakończeniu letniej hossy amerykański rynek czeka kolejna fala wyprzedaży.
Powyższe opinie potwierdza analiza indeksu S&P500. Tu wyraźnie widać, że obserwowane wzrosty to jedynie ruch powrotny do poziomu 966 pkt. (dołek z 21 września ub.r.), będącego jednocześnie linią szyi kilkuletniej formacji głowy z ramionami. Jej wypełnienie to spadki do bardzo dawno nie oglądanych poziomów. Zanim jednak tak się stanie, dobre nastroje na Wall Street powinny się utrzymywać, a co za tym idzie - należy oczekiwać kontynuacji summer rally. Poziomem docelowym dla wzrostów jest 966 pkt. Jego przełamanie będzie równoznaczne z załamaniem się formacji RGR, a tym samym zapoczątkuje nową falę hossy. Tyle tylko, że na ten scenariusz nie postawiłbym ani złotówki.