Od ponad dwóch tygodni obserwujemy na światowych rynkach akcji wyraźne ocieplenie klimatu inwestycyjnego. Jednak dotychczasowa skala wzrostów, a także ich przebieg skłaniają do wniosku, że mamy do czynienia jedynie z krótkotrwałą korektą, a nie trwalszą zmianą tendencji.
Stany Zjednoczone
Ciekawie wygląda sytuacja w segmencie technologicznym, gdzie Nasdaq po kilku wcześniejszych, nieudanych próbach przełamał linię trendu spadkowego, wyprowadzoną z majowego szczytu. Jednak przy interpretacji tego sygnału z kilku względów potrzebna jest duża doza ostrożności. Nie można zapominać, iż stało się tak w ramach trwającego od dwóch tygodni trendu horyzontalnego, który wyznaczają poziomy 1204 pkt. oraz 1346 pkt.
Obie wartości nie są przypadkowe. Pierwsza zbiega się z mini-mum wyznaczonym przez indeks w kwietniu 1997 r., druga - z lokalnymi dołkami z pierwszej połowy lipca br. Zatem ewentualne przełamanie 1204 pkt. będzie potwier-dzeniem dominacji niedźwiedzi, wybicie ponad 1346 pkt. naruszy strukturę trendu zniżkowego (kolejne górki nie zachodzą na poprze-dzające je dołki) i stworzy szansę na dużo większe wzrosty. W tej sytuacji sięgnęłyby one 1488 pkt., co wynika z wysokości trwającej konsolidacji.
Interesujący jest układ sił na wskaźnikach DJIA i S&P500. Oba w końcu lipca odrobiły 38,2% fali spadkowej, rozpoczętej w marcu br. Później szybko spadły i równie szybko odrobiły straty, by powrócić do ostatniego maksimum. Przy tym wciąż nieprzebita pozostaje prosta, opisująca trzymiesięczne zniżki. Dlatego bardziej prawdopodobna jest realizacja wariantu, zakładającego powstanie na wykresie formacji trójkąta zwyżkującego z dolnym ograniczeniem przy 8240 pkt. dla DJIA i 860 pkt. dla S&P500. Jego przecięcie przesądzałoby o powrocie zniżek i dalszej realizacji pesymistycznych przewidywań, konstruowanych dla S&P500 w oparciu o wieloletnią formację głowy z ramionami.