W piątek złoty osłabił się o 0,2% w stosunku do koszyka walut, do 3,65% po mocnej stronie parytetu. Na koniec dnia dolar był kwotowany na poziomie 4,2020 zł, a euro 4,0810 zł. Płynność na rynku walutowym jest wciąż bardzo mała, co powoduje, że zlecenia klientowskie mają główny wpływ na kurs złotego. Obecna sytuacja nie powinna się zmienić w najbliższym czasie, biorąc pod uwagę, że pierwsze ważne dane ekonomiczne będą ogłoszone dopiero 19 sierpnia.

Inwestorzy zagraniczni wciąż omijają polski rynek walutowy, mimo że nastroje na rynkach wschodzących poprawiły się. Wiadomość o udzieleniu Brazylii kredytu przez MFW oddala groźbę kryzysu finansowego, co powinno poprawić apetyt na ryzyko wśród inwestorów i w rezultacie prowadzić do umocnienia walut takich jak złoty.

Uwaga zagranicy skupiona jest teraz na polskim rynku papierów dłużnych. Od pewnego czasu globalne fundusze konwergencyjne zmniejszają swoje pozycje na długim końcu krzywej rentowności. Jest to związane z obawami, że w przypadku nieprzyjęcia przez Irlandię traktatu nicejskiego (referendum odbędzie się w II połowie października) proces rozszerzenia UE opóźni się, co wpłynie na wzrost rentowności 10-letnich obligacji. Wydaje się jednak, że zagranica nie będzie wychodziła z polskiego rynku (co mogłoby znacznie osłabić złotego). Inwestorzy prawdopodobnie przesuną się na krótki koniec krzywej w obliczu oczekiwań kolejnych obniżek stóp procentowych.

Kolejny dzień z rzędu powtarza się scenariusz na rynku euro/dolara. Podczas sesji europejskiej euro umacnia się powyżej 0,9700, jednak nie jest w stanie trwale utrzymać się na tym poziomie. Wraz z włączeniem się do rynku inwestorów amerykańskich, euro powraca do linii stabilizacji w okolicach 0,9680.