Lipiec był trzecim z rzędu miesiącem wzrostu sprzedaży dwulatek - dowiedział się PARKIET. Inwestorzy wydali na ich zakup ponad 275 mln zł, co w stosunku do czerwca oznacza wzrost o prawie 47%. Popyt był wysoki, mimo że kupon został obniżony z 8,5%, do 7,9%.
- Mimo spadku oprocentowania obligacje są nadal dużo atrakcyjniejsze od lokat bankowych - twierdzi Agnieszka Decewicz, analityk banku Pekao. Zwraca również uwagę na fakt, że w lipcu Ministerstwo Finansów wykupiło obligacje dwuletnie za sumę ok. 400 mln zł wraz z odsetkami - Prawdopodobnie duża część tej kwoty została przeznaczona na zakup nowych papierów - mówi A. Decewicz.
Spadek oprocentowania z 9,5%, do 8,5% w pierwszym roku, nie zniechęcił też inwestorów do nabywania papierów czteroletnich. Ich sprzedaż zwiększyła się do ponad 13 mln zł z niecałych 11 mln zł w czerwcu. W tym wypadku popyt nadal jest jednak dużo niższy niż na początku roku.
Tylko nieznacznie większym zainteresowaniem niż podczas poprzednich emisji cieszyły się z kolei papiery trzyletnie o zmiennym kuponie. Ich sprzedaż w okresie od maja do lipca wyniosła 493,4 mln zł, wobec 462,6 mln zł, w poprzedniej emisji.
Znacznie słabiej niż w czerwcu sprzedawały się natomiast w lipcu obligacje pięcioletnie o stałym kuponie. Inwestorzy kupili papiery za 128,3 mln zł, wobec 200 mln zł miesiąc wcześniej. Było to prawdopodobnie spowodowane podwyższeniem ceny emisyjnej z 97 do 100 zł (oprocentowanie dla obecnej emisji, której sprzedaż potrwa do końca sierpnia, wynosi 8%). Pięciolatki rozeszłyby się w całości jeszcze w czerwcu, gdyby resort nie zawiesił ich sprzedaży po kilku dniach. Tłumaczono to wówczas wyczerpaniem się puli oferowanych papierów (oferta wynosi 500 mln zł). Nieoficjalnie wiadomo jednak, że powodem wstrzymania sprzedaży było ustalenie ceny na zbyt niskim poziomie, co powodowało, że atrakcyjność tych papierów była dużo większa od emisji notowanych już na giełdzie.