Bessa na rynku spółek informatycznych trwa od marca 2000 roku. Od ukształtowanego wtedy szczytu na wysokości 9 tys. punktów wartość indeksu spadła już prawie 90%. Wciąż nie widać końca zniżek - wręcz przeciwnie do trendu wciąż dołączają nowe firmy.
Jeszcze na początku roku bessa w branży napędzana była przez małe firmy. Na przełomie kwietnia i maja niedźwiedzie opanowały rynek akcji ComArchu (spadek z 41,8 do 33,3 zł w trzy sesje), w drugiej połowie lipca załamały się notowania Softbanku (spadek z 22,8 do 11,75 zł w sześć sesji). Obie spółki wchodzą w skład WIG20. Teraz przyszedł czas na dwie ostatnie, największe firmy w branży - ComputerLand i Prokom. W obydwu wypadkach podstawą spadków są formacje konsolidacji, która szczególnie w przypadku tej pierwszej spółki zapowiada dotkliwą przecenę. Mam wątpliwości, czy w takich warunkach jest sens rozpatrywać akcje informatyczne pod kątem inwestycji w najbliższym czasie.
Trend na wykresie indeksu branżowego opisują dwie linie. Szybsza z nich znajduje się blisko 1400 punktów i pokrywa się z oporem wyznaczanym przez dołek z kwietnia zeszłego roku. Dystans dzielący indeks od tej wartości to 40%. Mimo to, jak pokazują dane z przeszłości, w razie korekty spadków poziom ten może być osiągnięty bez wcześniejszej konsolidacji.
Ciekawa spółka
ComputerLand - przyszłość tych akcji, z punktu widzenia analizy technicznej, rysuje się w czarnych barwach. Na początku lipca wykres kursu spadł poniżej poziomu 114 zł, kończąc kształtowanie formacji podwójnego szczytu. Wysokość figury to 19,5 zł, gdyby obliczenia prowadzić na skali arytmetycznej, lub 15%, uwzględniając skalę logarytmiczną. Odmierzając te wielkości od linii szyi, otrzymujemy 94,5 zł lub 97 zł jako zasięg spadku wynikający z formacji. Na sesji 25 lipca akcje ComputerLandu wycenione zostały na 96 zł, co sprawia, że pierwszy etap bessy został zakończony.