Na podstawie ankiety przeprowadzanej co miesiąc wśród dyrektorów około 7 tys. przedsiębiorstw z zachodniej części Niemiec stwierdzono, że ich nastroje znacznie pogorszyły się. Odzwierciedlający je indeks spadł z 89,9 pkt. w lipcu, do 88,8 pkt. w sierpniu, tj. najniższego poziomu od pół roku. Ekonomiści spodziewali się słabszego spadku do 89,5 pkt.
Zmianę tę uznano za kolejny przejaw słabnącego ożywienia w gospodarce niemieckiej po recesji, która dotknęła ją w ubiegłym roku. O niekorzystnej tendencji świadczą zresztą opublikowane ostatnio dane statystyczne. Produkcja przemysłowa, stanowiąca 30% całej gospodarki, zmniejszyła się w drugim kwartale, a bezrobocie obejmowało w lipcu 4,1 mln osób i było największe od trzech lat. Trudna sytuacja na rynku pracy ograniczyła popyt konsumpcyjny, nasilając skłonność do oszczędzania. W pierwszym kwartale była ona najwyższa od czterech lat.
Przedsiębiorstwa przemysłowe odczuły dotkliwie spadek zagranicznych zamówień na maszyny, narzędzia i inne produkty, szczególnie z USA, dokąd trafia około 10% niemieckiego eksportu. Niepokój wywołuje przy tym powolna poprawa koniunktury w gospodarce amerykańskiej oraz spadek w sierpniu nastrojów tamtejszych konsumentów do najniższego poziomu od dziewięciu miesięcy.
Negatywny obraz dopełnia wyraźny spadek cen akcji niemieckich spółek. Indeks giełdy frankfurckiej DAX obniżył się od początku roku o 26%. W tych warunkach nie może dziwić, że wskaźnik Ifo odzwierciedlający oczekiwania przedsiębiorców, spadł w sierpniu do 100,8 pkt., ze 102,4 pkt. w lipcu.
Kanclerz Gerhard Schröder wycofał się już w zeszłym roku z obietnic zmniejszenia liczby bezrobotnych do niespełna 3,5 mln. Tymczasem odczuwający spadek popytu producenci oraz handlowe firmy detaliczne nie mogą podnieść cen, co sprawiło, że w sierpniu roczna stopa inflacji spadła do 1%, tj. najniższego poziomu od 32 miesięcy.