Po dwóch sesjach silnych spadków ostatnie dwa dni przyniosły stabilizację notowań na europejskich rynkach akcji. FT-SE 100 zanotował w poniedziałek 1,1-proc. stratę, zamykając sesję na 4180,9 pkt. W poprzednim tygodniu sprzedającym udało się doprowadzić do przełamania wzrostowej linii trendu, opisującej czterotygodniową korektę bessy.

W połączeniu z odbiciem od oporu, wyznaczanego przez dołek z września zeszłego roku, oznacza to wielce prawdopodobny powrót indeksu do bessy. W takiej sytuacji trudno liczyć na wypełnienie zasięgu wzrostu, wynikającego z ukształtowanej w lipcu, krótkoterminowej odwróconej głowy z ramionami. Mimo tej niekorzystnej sytuacji technicznej na najbliższych sesjach koniunktura może być całkiem dobra. Związane jest to z możliwym ruchem powrotnym w kierunku szczytu na 4450 pkt. Dopiero kolejna fala wyprzedaży doprowadziłaby indeks do lipcowego minimum na 3777 pkt.

Również na giełdzie we Frankfurcie udało się powstrzymać napór sprzedających. Sytuacja techniczna DAX nieco różni się, ponieważ w trakcie ostatniej fali wzrostowej indeks przekroczył poziom dołka z września zeszłego roku. Nie oznacza to wcale, że trend wzrostowy u naszych zachodnich sąsiadów będzie kontynuowany. Dwukrotne odbicie indeksu od 3900 pkt. pokazuje, iż każde zbliżenie się indeksu do tego poziomu podaż wykorzysta do wyprzedaży akcji.

Na granicy wybicia w dół z konsolidacji znajduje się Nikkei 225. Pod koniec sierpnia wartość indeksu wzrosła ponad 10 tys. punktów, co sygnalizowało zmianę trendu z bocznego na wzrostowy. Niestety, bykom zabrakło sił na utrzymanie notowań ponad tą wartością i wybicie załamało się. Spadek indeksu o 500 punktów na 5 kolejnych sesjach oznacza, iż teraz niedźwiedzie muszą się bronić przed wybiciem z konsolidacji w dół. Zamknięcie sesji poniżej 9420 pkt. będzie równoznaczne z najniższą wartością indeksu od ponad 18 lat. Trend długoterminowy zmieni się z bocznego na spadkowy.