Prezes Elektrimu poinformował, że decyzja zarządu Elektrimu w sprawie wniosku o upadłość była jednomyślna.
Elektrim balansujący na progu bankructwa, niegdyś flagowa spółka GPW, jest winien obligatariuszom już 510 mln euro z tytułu nie wykupionych w połowie grudnia minionego roku obligacji zamiennych na akcje. Spółka nie spłaciła w terminie 440 milionów euro wynikających z emisji obligacji, których termin wykupu upłynął w grudniu ubiegłego roku. W lipcu spółka wynegocjowała układ z wierzycielami, w myśl którego spłata zadłużenia nastąpić miała w ratach. W sierpniu ostatecznie go podpisała.
Na 4 września ustalono datę restrukturyzacji obligacji, a płatność pierwszej transy 100 mln euro przewidziano na 11 września. Kolejne 100 mln euro spółka miała zapłacić do 15 grudnia, a pozostałe 240 mln euro po sprzedaży pakietu akcji Elektrimu Telekomunikacji.
Do wykupu obligacji Elektrimu miał się włączyć BRE Bank, największy akcjonariusz holdingu.
Jednak Radziwiłł wskazał, że podstawowym powodem problemów spółki w wywiązaniu się z umów restrukturyzacyjnych jest nie doszła do skutku transakcja sprzedaży 49% Elektrimu Telekomunikacja (ET) na rzecz konsorcjum BRE Banku i Eastbridge. Firmy te nie zdecydowały się nawet na złożenie formalnej oferty na te udziały, a po dwukrotnie przedłużanej wyłączności negocjacyjnej przez Elektrim - ostatecznie utraciły prawo do wyłącznych negocjacji.
Elektrim jest właścicielem 49% udziałów w Elektrimie Telekomunikacja, spółki, do której należy 51% udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC) - operatora sieci telefonii komórkowej Era GSM. Holding ma również 38,5% akcji Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (PAK). Żadnego z tych aktywów jednak nie jest w stanie sprzedać w ciągu najbliższych miesięcy, tak, aby pozyskać pieniądze na płatność 100 mln euro długu, przypadającą na połowę grudnia tego roku. (ISB)