W mijającym tygodniu ciekawie zachowywała się baza w przypadku kontraktów na WIG20. Przekonanie o tym, iż na rynku przewagę zdobędą niedźwiedzie było tak silne, że cały czas kontrakty FW20U2 były notowane średnio 20 punktów poniżej indeksu. Na początku tygodnia takie zachowanie można było tłumaczyć obawami przed ewentualnym ponowieniem ataków terrorystycznych w rok po tragicznych wydarzeniach z 11 września 2001. Jednak w piątek, na 6 dni sesyjnych przed wygaśnięciem, kontrakty FW20U2 były notowane nawet 25 punktów poniżej indeksu, co trudno już uznać za normalne zjawisko tym bardziej, że sam indeks ciągle nie wygenerował zdecydowanego sygnału sprzedaży. Doskonałe samopoczucie niedźwiedzi popsuły dopiero lepsze dane zza oceanu i wywołana tym zmiana nastrojów na czołowych giełdach światowych. Pod koniec sesji, gdy baza skurczyła się do zaledwie 8 punktów, posiadaczom krótkich pozycji przyszło ponieść karę.

Tak nienaturalne zachowanie kontraktów, pomimo iż rzeczywiście było trudne do wykorzystania dla przeciętnego arbitrażysty, to jednak kolejny raz obnaża słabość funduszy arbitrażowych. Najprawdopodobniej nie były one w stanie znaleźć pożyczkodawcy akcji i skorzystać z okazji do przeprowadzenia transakcji arbitrażowych.

Z punkty widzenia spekulantów do najciekawszych papierów należał kontrakt ELEU2. Po wzrostach w pierwszej połowie tygodnia, w czwartek ukształtowany został szczyt. Dystrybucji towarzyszył zwiększony wolumen. I rzeczywiście czwartkowa spadająca gwiazda była zapowiedzią piątkowego dramatu. Co prawda handel bardzo utrudnia ciągłe zawieszanie notowań, jednak takiego dreszczyku emocji nie zapewni żaden inny instrument.

Niestety w przypadku reszty popularnych kontraktów akcyjnych ich notowania oscylowały raczej w trendzie bocznym, a płynność była niska.