Cena ropy naftowej nie uległa w poniedziałek większym zmianom i nadal utrzymuje się na poziomie zbliżonym do rocznego maksimum.
Z jednej strony rosnące poparcie dla USA przybliża możliwość wojskowej operacji przeciwko Irakowi, co może zakłócić dostawy z Bliskiego Wschodu, z drugiej jednak coraz bardziej powszechne staje się przekonanie, że OPEC na najbliższym posiedzeniu podniesie kwoty wydobycia.
Arabia Saudyjska, największy eksporter ropy, przestała sprzeciwiać się wykorzystaniu jej terytorium do ataku na sąsiedni Irak. Zgodzi się na wykorzystanie do tego celu rozlokowanych na nim amerykańskich baz, jeśli operację poprze rezolucja ONZ.
Natomiast w czwartek w Osace spotkają się ministrowie krajów tworzących Organizację Państw Eksporterów Ropy. Cena tego surowca wzrosła w tym roku już o 43%, co zagraża zmniejszeniem popytu. W tej sytuacji OPEC zapewne zdecyduje się na pierwsze od 2000 r. podniesienie kwot wydobycia. Mówi się o wielkości rzędu 950 tys. baryłek dziennie, a więc o 4,4%.
W poniedziałek po południu na Międzynarodowej Giełdzie Naftowej w Londynie baryłka gatunku Brent z dostawą na listopad kosztowała 28,46 USD, czyli o 0,5% więcej niż na piątkowym zamknięciu.