Komisja uznała, że podatek ma wynosić 7,5%, choć wcześniej Ministerstwo Finansów nie wykluczało zmiany stawki. Jednak wczoraj wiceminister finansów Irena Ożóg podtrzymała pierwotne stanowisko rządu. Jak powiedziała, wielkość stawki ustalono na podstawie efektywnej stopy opodatkowania. W ub.r. wyniosła ona 8,98%. - Trzeba pamiętać, że jeśli stawka będzie zbyt wysoka, to zainteresowanie abolicją może być niewielkie. Trudno wtedy będzie uzyskać 600 mln zł wpływów do budżetu z tego tytułu - mówiła posłom Irena Ożóg.

Posłowie wprowadzili do projektu definicję przestępstwa, dzięki czemu prawo abolicyjne ma być bardziej szczelne. Odwołuje się ona do przepisów ogólnych kodeksu karnego, które określają przestępstwo jako czyn zabroniony (pod groźbą kary) przez sam kodeks albo przepisy karne innych ustaw. Inna zmiana to obowiązek dołączania do deklaracji abolicyjnej oświadczenia, że źródła nieujawnionych dochodów są legalne. Posłowie opozycji chcieli wiedzieć, czy samo niepłacenie podatków jest przestępstwem w myśl projektu. Według wiceminister finansów Ireny Ożóg, unikanie opodatkowania to przestępstwo skarbowe - a to odrębna kategoria.

- W takim razie co np. z przemytem alkoholu ściganym na podstawie kodeksu celnego, a nie karnego? - dopytywała się poseł Zyta Gilowska z PO. Wiceminister Ożóg odpowiadała, że to czyn zabroniony podlegający karze, więc mieści się w definicji.

Niektórzy członkowie komisji chcieli zaostrzenia przepisów dotyczących oświadczeń. Zdaniem Marka Zagórskiego z SKL, podatnik powinien szczegółowo podawać źródła swoich ukrytych dochodów. Według Ireny Ożóg, takie rozwiązanie byłoby sprzeczne z intencjami autorów projektu. - Chodzi o to, by podatnik mógł przyznać się, że zarabiał pracując na czarno bez podawania danych pracodawcy. W innym przypadku musielibyśmy wszcząć postępowanie przeciwko pracodawcy - mówiła.

Duże wątpliwości opozycji wzbudził też zapis, na podstawie którego abolicji podlegać mają osoby, które miały nieujawnione dochody, ale formalnie nie są właścicielami majątku, jaki dzięki nim uzyskały. Przekazanie go innym miało właśnie służyć lepszemu ukryciu dochodów. - To może być maszynka do prania brudnych pieniędzy - mówiła Zyta Gilowska, ale jej wniosek o wykreślenie tych przepisów z ustawy nie przeszedł.