Reklama

Przyspieszenie tempa inwestycji jest niezbędne

Publikacja: 26.09.2002 10:30

Gospodarka ociera się o recesję i mnożą się nerwowe pytania o jej głębię i długość. Ale ekonomiści mają kłopoty z prognozami i trudno im się dziwić. Odwoływanie się do doświadczeń przeszłości nic nie wnosi, bowiem jest to nasz pierwszy kryzys ery kapitalizmu. Cóż więc czynić? Proponuję spojrzeć na pewne prawidłowości cykliczne u sąsiadów: Czechów i Węgrów, którzy przez ciężkie czasy już przeszli. Może tkwią tam lekcje dla naszego rozwoju?

Skoncentruję się na inwestycjach, ponieważ wykazują one podobieństwa we wszystkich trzech krajach i leżą u podstaw analizy koniunkturalnej każdej gospodarki rynkowej. W dowolnej fazie cyklu ostatnich dziesięciu lat w każdym z trzech krajów nakłady na środki trwałe rosły średnio w tempie trzech do pięciu razy szybciej niż tempo PKB. To prawidłowość gospodarki rynkowej, w której każda kolejna fala wydatków powiększa końcowy strumień dochodu za pomocą "mnożnika". Jednak krańcowa wydajność nakładów kapitałowych wahała się znacznie pomiędzy krajami. Zwiększenie stopy wzrostu inwestycji o jeden punkt procentowy wywoływało wzrost stopy PKB o 0,15 punktu procentowego w Czechach, 0,26 na Węgrzech i 0,49 w Polsce średnio w przeciągu dekady. Skąd takie różnice?

Instynktowna interpretacja sugeruje, że wysoka wydajność nakładów inwestycyjnych w Polsce wynika ze względnie małej obfitości w kapitał. W takiej sytuacji, każda dodatkowa złotówka nakładów na środki trwałe podnosi wydajność, bowiem szybko przyrasta ilość kapitału na roboczogodzinę pracy. To efekt "uzbrojenia w środki kapitałowe". Dane statystyczne wydają się potwierdzać tę regułę. Udział inwestycji w PKB był i jest najwyższy w Czechach, a najniższy w Polsce. Ten trend utrzymuje się bardzo stabilnie od 1991 roku do dziś. Ale jakie to ma znaczenie dla cyklu, w którym znajduje się nasza gospodarka?

W 2001 roku inwestycje brutto spadły 10%, w tym roku prawdopodobnie obniżą się o dalsze 9%-10%. Pomimo tak bezprecedensowego załamania się nakładów na środki trwałe, nie widać znacząco ujemnego wpływu na PKB. To się może jednak zmienić. Z doświadczeń naszych sąsiadów wynika, że w latach recesji spadek PKB kojarzony z jednostkowym spadkiem tempa inwestycji wyniósł ok. 0,25 punktu procentowego. Gdyby tę elastyczność odnieść do Polski, to wynika z niej, że w przyszłym roku spadek PKB może wynieść ok. 1,2%, gdyby inwestycje przestały spadać. Dużym "ale" jest oczywiście tendencja w owych inwestycjach, którą jest trudno przewidzieć. Nawet gdyby założyć, że nakłady wzrosną ok. 3%-5% w 2003 r., to PKB powinien - według tej formuły - zwiększyć się tylko o 1%-2%, a więc poniżej założeń budżetowych rządu, a nawet średniej oczekiwań analityków.

Dodatkowy wniosek nasuwa się po przeanalizowaniu trendu inwestycji w czasie. Udział nakładów kapitałowych w PKB wykazywał dużą stabilność (lekko rosnącą) we wszystkich krajach regionu w przeciągu całej dekady bez względu na trend dochodu narodowego. Wiemy już, że ten iloraz znacznie spadł w przypadku Polski w 2001 r., spadnie dalej w tym roku, a prawdopodobnie także w przyszłym. Co to oznacza? Gdy gospodarka polska będzie coraz lepiej wyposażona w kapitał, firmy będą musiały coraz szybciej zwiększać wydatki na środki trwałe, aby osiągnąć jednostkowy przyrost dochodu. Tak mówią doświadczenia Czech i Węgier, w których kapitałochłonność jest wyższa od polskiej i rośnie. A to znowu sugeruje, że aby utrzymać ponadprzeciętne tempo wzrostu gospodarczego, Polska musi jeszcze przyspieszyć tempo inwestycji. Wnioski nasuwają się same: polityka gospodarcza powinna położyć nacisk na pobudzenie oszczędności krajowych i zagranicznych już dzisiaj, aby można było sfinansować wyższe nakłady inwestycyjne w przyszłości.

Reklama
Reklama

Autor jest sekretarzem Towarzystwa

Ekonomistów Polskich

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama