Reklama

Zachód nie skusi Polaków

Przedstawiciele biur maklerskich, banków oraz TFI nie obawiają się zniesienia ograniczeń w przepływach finansowych. Ich zdaniem, wysokie koszty transferu gotówki i prowadzenia rachunków, czy też wciąż bardziej atrakcyjne stopy procentowe sprawią, że po 1 października Polacy nadal chętniej będą wybierać rodzime instytucje finansowe.

Publikacja: 28.09.2002 10:22

Przedstawiciele biur maklerskich są spokojni. - Nie ma co ukrywać, że gdy przepływy będą łatwiejsze, to więcej osób może zdecydować się na działanie na zagranicznych rynkach. Nie sądzę jednak, by ruch gotówki był znaczący - mówi Maria Dobrowolska, prezes Izby Domów Maklerskich.

Już teraz można

Brokerzy zwracają uwagę, że kto chce, już teraz może inwestować za granicą, dzięki krajowym biurom. Usługa ta jednak bardzo powoli zyskuje popularność. - Polacy są przywiązani do GPW. Jeśli tylko będzie ona funkcjonalna i konkurencyjna, to nie widzę powodów do niepokoju - ocenia M. Dobrowolska. Jej zdaniem, ważną przeszkodą dla naszych inwestorów jest utrudniony dostęp do informacji o zachodnich spółkach i przebiegu sesji. Barierą może być też język. Znajomość angielskiego nie wystarcza. Niemieckie i francuskie biura maklerskie z reguły posługują się ojczystym językiem. To komplikuje zdobywanie informacji, zrozumienie umowy czy swobodną rozmową z maklerem, do czego Polacy są przyzwyczajeni.

Roland Paszkiewicz, kierownik zespołu rynków zagranicznych i pozagiełdowych CDM Pekao SA, co prawda przyznaje, że za sprawą internetu zdobywanie wiadomości staje się znacznie łatwiejsze, lecz przypomina, że nie wszystkim taki sposób odpowiada. - Ci, którzy naprawdę chcą inwestować za granicą, już to robią - stwierdza R. Paszkiewicz.

Masowej ucieczki nie będzie

Reklama
Reklama

W CDM-ie zamiar przeniesienia się do zagranicznej konkurencji zgłosiło kilku inwestorów. Przy kilkuset obsługiwanych na rynkach zagranicznych nie jest to dużo. - Myślę, że niektórzy z nich zagrozili odejściem tylko po to, aby potargować się o niższe stawki prowizji - mówi R. Paszkiewicz. - Jako powód zmian najczęściej wymieniają chęć uniknięcia podatku od zysków kapitałowych. Zakładają, że jeśli ich aktywa będą się znajdować na zagranicznych rachunkach, to rodzimy fiskus będzie miał do nich utrudniony dostęp - dodaje.

Duży tylko w Polsce

Przeniesienie się do zagranicznego brokera może prowadzić do utraty "siły przetargowej", jaką duży klient ma w polskim biurze. Na Zachodzie posiadanie równowartości kilkuset tysięcy złotych (w Polsce to już jest klient przez duże K) nie daje gwarancji generowania dużych obrotów i częstego płacenia sporych prowizji. To zaś znacznie ogranicza możliwości negocjowania stawek. Takim inwestorom z reguły pozostaje więc standardowa opłata.

Banki też spokojne

Spokojni są także przedstawiciele banków. Andrzej Topiński, prezes Związku Banków Polskich, przypomina, że stopy procentowe są u nas wciąż dużo wyższe niż na rynkach rozwiniętych. - Ewentualna walka rozegra się o oszczędności zamożnych Polaków. Nie wyobrażam sobie, aby przedstawiciele np. szwajcarskiego banku próbowali pozyskiwać w Polsce kilkutysięczne lokaty - mówi.

Prezes Topiński przyznaje jednak, że gwałtowny odpływ VIP-ów z Polski mógłby zagrozić wynikom polskich banków. To bowiem na najbogatszych, a zwłaszcza na aktywnie działających, zarabiają one najwięcej. Do rachunków mało aktywnych detalistów niekiedy się wręcz dopłaca. - Dopóki jednak stopy procentowe są stosunkowo wysokie, to nie wierzę, by to zagrożenie było realne - twierdzi.

Reklama
Reklama

ROR-y pozostaną

Bankowcy zupełnie nie obawiają się natomiast zmniejszenia liczby ROR-ów. Po pierwsze, do banku, który prowadzi jego rachunek bieżący, klient z reguły chce mieć blisko. Po drugie, opłaty za prowadzenie ROR-ów za granicą są zdecydowanie wyższe - rzędu kilku euro, a nie jak w Polsce kilku złotych. Jeśli nawet utrzymanie rachunku w zachodnich bankach jest darmowe, to z reguły konto nie jest oprocentowane.TFI nie stracą

Większych obaw nie mają także przedstawiciele funduszy inwestycyjnych. Grzegorz Świetlik, prezes CA IB TFI, zwraca uwagę przede wszystkim na zawiłości podatkowe. - Bogaci będą mogli sobie pozwolić na ich dokładne przeanalizowanie. Mniej zamożnych klientów stopień skomplikowania podatków może przerażać. A właśnie tacy klienci przeważają w funduszach inwestycyjnych - twierdzi prezes Świetlik. Do tego odstraszające mogą być koszty transferu gotówki za granicę.

Łukasz Kwiecień,

doradca prezesa NBP ds. polityki informacyjnej

Można liczyć się z pewnym przemieszczeniem kapitału w związku z możliwością otwierania rachunków w krajach OECD i Unii. Ale należy pamiętać, że przemieszczenie to będzie mogło być rekompensowane napływem pieniędzy lokowanych przez inwestorów zagranicznych. Nowe prawo dewizowe ułatwia przecież także procedury związane z lokowaniem kapitału w Polsce. Poza tym trzeba pamiętać, że realne oprocentowanie lokat w Polsce jest stosunkowo atrakcyjne wobec alternatywnych lokat za granicą. To zaś będzie zniechęcało do wycofywania pieniędzy z naszych banków.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama