Przedstawiciele biur maklerskich są spokojni. - Nie ma co ukrywać, że gdy przepływy będą łatwiejsze, to więcej osób może zdecydować się na działanie na zagranicznych rynkach. Nie sądzę jednak, by ruch gotówki był znaczący - mówi Maria Dobrowolska, prezes Izby Domów Maklerskich.
Już teraz można
Brokerzy zwracają uwagę, że kto chce, już teraz może inwestować za granicą, dzięki krajowym biurom. Usługa ta jednak bardzo powoli zyskuje popularność. - Polacy są przywiązani do GPW. Jeśli tylko będzie ona funkcjonalna i konkurencyjna, to nie widzę powodów do niepokoju - ocenia M. Dobrowolska. Jej zdaniem, ważną przeszkodą dla naszych inwestorów jest utrudniony dostęp do informacji o zachodnich spółkach i przebiegu sesji. Barierą może być też język. Znajomość angielskiego nie wystarcza. Niemieckie i francuskie biura maklerskie z reguły posługują się ojczystym językiem. To komplikuje zdobywanie informacji, zrozumienie umowy czy swobodną rozmową z maklerem, do czego Polacy są przyzwyczajeni.
Roland Paszkiewicz, kierownik zespołu rynków zagranicznych i pozagiełdowych CDM Pekao SA, co prawda przyznaje, że za sprawą internetu zdobywanie wiadomości staje się znacznie łatwiejsze, lecz przypomina, że nie wszystkim taki sposób odpowiada. - Ci, którzy naprawdę chcą inwestować za granicą, już to robią - stwierdza R. Paszkiewicz.
Masowej ucieczki nie będzie