Wniosek o bankructwo złożyli wierzyciele - Stanisław Kowal, współwłaściciel firmy Stako i firma Calbud. Został on jednak wycofany, bo wnioskodawcy porozumieli się z zarządem spółki. Pod koniec maja Espebepe złożyło wniosek o uchylenie upadłości. Wraz z nim przedstawiony został program odbudowy pozycji rynkowej i wyjścia z problemów finansowych. Zakładał on między innymi sprzedaż zbędnych aktywów o wartości 72,6 mln zł (szacunki spółki) oraz konsolidację wewnątrz grupy. Firma miała również zamiar ubiegać się o umorzenie 25,9 mln zł zobowiązań na podstawie "pakietu ministra Kołodki". Koszt opłaty restrukturyzacyjnej wyniósłby 1,5 mln zł. Łączne zobowiązania Espebepe to 71,7 mln zł. Władzę w firmie sprawuje syndyk.

Sąd Okręgowy w Szczecinie oddalił jednak zażalenie. Stąd wniosek zarządu GPW o wycofanie akcji z obrotu giełdowego.

- Moim zdaniem, dopóki wyrok nie jest prawomocny, GPW nie powinna wycofywać spółki z obrotu - powiedział Albert Rygol, wiceprezes Espebepe. Przedstawiciele firmy budowlanej zapewnili, że złoży ona kasację od wyroku. - Jestem zbulwersowana oddaleniem naszego zażalenia. Mieliśmy plan całkowitego oddłużenia firmy. Nie rozumiem decyzji sądu w sytuacji, kiedy zarówno wierzyciele, jak i akcjonariusze chcieli przetrwania spółki - stwierdziła Lidia Kochanowicz, członek rady nadzorczej Espebepe.

Zarząd GPW zawiesił wczoraj akcje Espebepe na pierwszym fixingu. Po południu nie doszło natomiast do żadnej transakcji. Kurs akcji to 0,18 zł.