Oświadczenie Winnicka zaskoczyło członków Komisji Handlu i Energii Izby Reprezentantów, prowadzących we wtorek przesłuchania w sprawie bankructwa Global Crossing oraz Qwest Communication, tym bardziej że Winnick wezwał innych dyrektorów generalnych oraz prezesów telekomów, by poszli w jego ślady. Jednak wkrótce po oświadczeniu Winnicka Billy Tauzin, szef komisji, zaczął zastanawiać się głośno, który z szefów telekomów będzie miał na tyle pieniędzy, by pokryć straty posiadaczy akcji przedsiębiorstw tego sektora.

Podczas przesłuchania kongresmani przedstawili Winnickowi dokumenty, z których wynika, że wiedział on o stosowaniu przez Global Crossing swapingu - transakcji wymiany mocy przesyłu danych z innymi telekomami wykorzystywanych do pompowania zysków zawierających je przedsiębiorstw. Kongresmani przedstawili również Winnickowi napisane jeszcze w 2000 r. memorandum ówczesnego dyrektora generalnego firmy Leo Hindreya, który ostrzegał, że spółce grozi upadek, a jedynym wyjściem jest jej odsprzedanie bogatemu inwestorowi. Hindrey odszedł z Global Crossing w październiku 2000 r.

Podczas przesłuchania Winnick stanowczo twierdził, że zawieranie transakcji swapowych było uzasadnione ekonomiczne.

Global Crossing Ltd., firma, która stworzyła największą na świecie prywatną sieć połączeń telekomunikacyjnych pod powierzchnią oceanów załamała się pod ciężarem długu szacowanego na ponad 12 mld USD.