Znaczne spadki na giełdach w trzecim kwartale spowodowały, że po raz pierwszy w historii Fortisu wartość portfela inwestycyjnego tej brukselskiej spółki spadła poniżej ceny zakupu. Papiery Fortis straciły wczoraj na początku notowań w Amsterdamie aż 5,8%.
Przedłużająca się giełdowa dekoniunktura zmusza europejskie firmy ubezpieczeniowe, takie jak Aegon czy Zurich Financial Services, do zwracania się do akcjonariuszy o wyłożenie kolejnych 10 mld euro na utrzymanie rezerw tych spółek na wymaganym poziomie i zachowanie ocen wiarygodności kredytowej. Rzecznik Fortis Wilfried Remans powiedział, że jego firma nie planuje przeprowadzenia oferty.
- Fortis jest w stosunkowo dobrej sytuacji w porównaniu z innymi bankami i firmami ubezpieczeniowymi, aczkolwiek jego straty na akcjach były nieco większe, niż przewidywaliśmy - powiedział agencji Bloomberga Corne van Zeijl, który zarządza ok. 2,2 mld euro w haskim oddziale Zurich Leven, mającym też walory Fortisu. Analitycy spodziewali się spadku wartości portfela Fortisu o ok. 2 mld euro.
Agencja Standard & Poor`s jeszcze w lipcu obniżyła do ujemnej perspektywę ratingu kredytowego spółki w obawie o skutki spadających kursów dla wyników spółki. Fortis zapewnił wczoraj, że stan jego wypłacalności "nadal jest dobry", mimo spadku tzw. kapitału podstawowego w trzecim kwartale o 15%, do 16,5 mld euro. - Wciąż jesteśmy 60% powyżej minimum wymaganego przez nadzór bankowy - powiedział Remans.
Kurs akcji Fortisu spadł w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 42%, podczas gdy składający się z 27 spółek indeks Bloomberg Europe Insurance stracił w tym czasie 51%. Fortis, powstały w 1990 r. w wyniku pierwszej w Europie międzynarodowej fuzji spółek finansowych, 60% zysku czerpie z ubezpieczeń, a resztę z usług bankowych. Spółka, której wartość rynkowa wynosi 19,8 mld euro, ponad dwie trzecie zysku przed opodatkowaniem generuje w Belgii i Holandii.