Rada nadzorcza spółki na dzisiejszym posiedzeniu w Waszyngtonie ma też omawiać kwestię znalezienia następcy dla obecnego prezesa Johna Sidgmore`a i propozycje sprzedaży aktywów w celu spłacenia wierzycieli w ramach tego największego postępowania upadłościowego w historii amerykańskiej przedsiębiorczości.

Plan sprzedaży aktywów i odwołania niektórych płatności na rzecz Ebbersa obiecanych mu, gdy odchodził ze spółki, ma jej pomóc wydobyć się z otchłani bankructwa. Sprawa emerytury zezłościła niektórych inwestorów, bo dopiero po jej przyznaniu WorldCom ujawnił, że ukrył w raportach finansowych wydatki na co najmniej 7 mld USD.

Rada nadzorcza WorldComu we wrześniu zapoznała się z raportem Richarda Breedena, kontrolera wyznaczonego przez sąd. Raport ten dotyczył właśnie dożywotniej emerytury dla Ebbersa i warunków, na których dostał od WorldComu pożyczkę w wysokości 408,2 mln USD. Pożyczkę tę zgodził się spłacić w ratach w ciągu pięciu lat, a była ona przedmiotem śledztwa amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, wszczętego już w marcu.

Niezależny analityk telekomunikacyjny z Atlanty Jeff Kagan uważa, że odebranie Ebbersowi emerytury będzie miało jedynie symboliczne znaczenie, bo przy wielomiliardowym zadłużeniu spółki, niewiele pomoże jej finansom. - Rada podejmie tę decyzję, jeśli uzna za istotne przesłanie rynkom sygnału, że stare czasy nadużyć i skandali są już za nimi i od teraz firma wchodzi na nową, jasną drogę. Uratują trochę pieniędzy, ale uratowanie twarzy może bez porównania okazać się o wiele ważniejsze - powiedział Kagan.