Wczorajsza sesja przyniosła kontynuację trendu bocznego. Nasz rynek zdaje się odporny na wszystkie czynniki zewnętrzne, do których dołączyło ostatnio osłabienie na giełdach naszego regionu. Indeksy w Budapeszcie i Pradze zakończyły konsolidację wybiciem w dół, odpowiednio 2 i 3 października, i zmierzają ku testowi lipcowych minimów. W trakcie wczorajszej sesji BUX był już bardzo blisko jego poziomu. WIG20 ze względu na odmienne ukształtowanie sierpniowej fali wzrostowej (była ona mniej dynamiczna niż w Czechach czy na Węgrzech) od kilku sesji przebywa tuż nad analogicznymi poziomami. Podaż jest na razie zbyt słaba, by zepchnąć indeks poniżej wsparcia.

Coraz bardziej powszechne jest przekonanie (potwierdzone zresztą statystyką z ostatnich kilku lat) o ustanowieniu lokalnego dołka w październiku i mocnym ruchu w górę. I chociaż za prawdopodobne uważam przebicie wsparcia przez WIG20 na poziomie 1030 pkt., po którejś z mocnych spadkowych sesji na świecie, to wydaje się, że poziom 980 pkt. będzie barierą nie do pokonania w październiku. Warunkiem koniecznym takiego rozwoju sytuacji jest utrzymanie wsparć na rynku amerykańskim - 7460 pkt. dla DJIA i 800 pkt. dla S&P500. Gdyby jednak za oceanem poziomy te zostały przełamane, dwa ostatnie miesiące roku mogą okazać się dotkliwe dla portfeli byków również na naszej giełdzie. Już niejednokrotnie rynek udowodnił, że potrafi nadrabiać zaległe spadki na świecie w bardzo szybkim tempie, adekwatnym do fundamentów gospodarczych i kondycji finansowej większości naszych spółek.