Powodem dymisji gabinetu premiera Balkenende były przede wszystkim spory wewnątrz populistycznej partii Lista Pima Fortuyna, która wchodziła w skład rządzącej koalicji. Ostry spór pomiędzy dwoma ministrami LPF, Eduardem Bomhoffem (minister zdrowia) i Hermanem Heinsbroekiem (minister gospodarki), którzy kłócili się o to, kto ma być szefem partii, paraliżował prace rządu.
Powszechnie jednak wiadomo, że kwestią sporną był także stosunek do rozszerzenia Unii. Chadecy byli za, a liberałowie przeciw. Ci drudzy nie chcieli zaakceptować słabego, jak twierdzili, przygotowania niektórych krajów (m.in. Polski, Słowacji i Czech) do mającego się zacząć w 2004 r. procesu poszerzenia. Chodziło głównie o politykę rolną wspólnoty. Kluczową postacią jest tu były minister finansów, lider liberalnej VVD, Gerrit Zalm. Twierdzi on, że wejście do Unii krajów nieprzygotowanych byłoby bardzo kosztowne i mogłoby spowodować pogorszenie poziomu życia w krajach "piętnastki".
Po dymisji rządu władzę w Holandii przejmie formalnie parlament i, choć Balkenende będzie najprawdopodobniej wypełniać zadania premiera do czasu ogłoszenia nowych wyborów, to do zgromadzenia będzie należeć decydujący głos w kwestii Unii. Rząd będzie musiał więc ustalać z nim oficjalne stanowisko Holandii w sprawie poszerzenia. Może to oznaczać, że do przyszłego tygodnia (dokładnie do 24 października) nie uda się osiągnąć porozumienia i planowane głosowanie w stolicy Unii nie odbędzie się. To opóźni proces rozszerzania, w najbardziej optymistycznej wersji, przynajmniej o kilka miesięcy. Dość ważny jest tu jednak głos królowej Holandii Beatrix, która może ustalić wytyczne dla przyszłej polityki upadłego rządu lub nie przyjąć jego dymisji.
Zamieszanie, jakie powstało wokół sprawy, próbują zminimalizować przedstawiciele Unii Europejskiej. Według informacji prasowych, komisarz ds. rozszerzenia Unii, Gunter Verheugen, powiedział, że "wierzy w holenderskie zielone światło dla rozszerzenia". Minister spraw zagranicznych Danii, która przewodzi obecnie Unii Europejskiej, Per Stig Moeller, także zapewnia, że "Holandia, mając nawet rząd tymczasowy, będzie w stanie podjąć konieczne decyzje i do połowy grudnia uda się zakończyć negocjacje z 10 kandydatami". Wczoraj władze Danii poinformowały, że otrzymały oficjalne zapewnienie strony holenderskiej, że kryzys rządowy nie zahamuje procesu rozszerzenia UE.
Danuta Hübner, sekretarz