Koniec tygodnia przyniósł niewielkie zmiany notowań na rynku ropy naftowej. Za baryłkę gatunku Brent płacono w końcu piątkowej sesji 27,9 USD, wobec 27,97 USD dzień wcześniej. Lekka przecena możliwa była ponownie dzięki informacjom napływającym ze sceny politycznej. W nocy z czwartku na piątek zakończyła się w ONZ dwudniowa debata publiczna poświęcona polityce wobec Iraku. Nie poparto inicjatywy USA, które zażądały nie tylko większej kontroli reżimu Saddama Husajna, ale również zgody na użycie siły, jeśli będzie to niezbędne. Zdaniem obserwatorów, oznacza to, że ewentualna wojna na Bliskim Wschodzie może wybuchnąć najwcześniej w przyszłym roku, a to oddala groźbę silnych wahań cen ropy.

Piątek przyniósł natomiast umiarkowany wzrost ceny złota, dzięki czemu nastąpiło wybicie z najniższego poziomu od siedmiu tygodni. W końcu sesji w Londynie uncja kruszcu kosztowała ponad 312 USD - o 0,25% więcej niż w czwartek. Inwestorzy znów zwrócili się ku złotu, ze względu na piątkowy powrót spadków na giełdy. Analitycy spodziewają się, że w najbliższych dniach na rynku złota będzie miała miejsce konsolidacja.