Demokratyczne państwo przypomina sobie o portfelach swoich obywateli zazwyczaj wtedy, kiedy zamierza podnieść im podatki. Inaczej dzieje się na Alasce - zrzeszonej w Unii Państw Amerykańskich, znanych nam pod nazwą Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
Alaska jest jedynym państwem unijnym, które nie pobiera od swych obywateli podatku dochodowego. Więcej, Alaska jest jednym z niewielu państw świata, które raz do roku wypłaca dywidendę wszystkim mieszkańcom: kobietom, mężczyznom i dzieciom.
Tak zwany Permanent Fund został zorganizowany w 1976 roku. Na jego konta wpływa 25% wszystkich dochodów, jakie rząd Alaski osiąga z wydawania koncesji na eksploatację złóż ropy naftowej. Fundusz zarządza kapitałem o wartości ponad 22 mld USD. 50% tych środków finansowych inwestuje się w akcje, 40% w obligacje, a 10% w nieruchomości. Konstytucja Alaski wyraźnie stwierdza, że kapitał funduszu ma pozostać nienaruszony. Natomiast zyski, pochodzące z inwestowania środków finansowych funduszu, są raz do roku wypłacane wszystkim obywatelom państwa. Aby stać się obywatelem Alaski, należy posiadać albo amerykańskie obywatelstwo USA, albo status legalnego imigranta oraz mieszkać na terenie tego stanu dłużej niż rok.
Po raz pierwszy dywidendy zostały wypłacone w 1982 r. W bieżącym roku pomiędzy 600 tysięcy mieszkańców Alaski rozdzielono ok. 900 mln USD - już w najbliższych dniach każdy z nich znajdzie w swojej skrzynce pocztowej czek opiewający na 1540 USD. Rekordową wartość miała dywidenda wypłacana w 2000 roku - każdy mieszkaniec Alaski otrzymał 1964 USD. Od tego czasu wartość dywidendy spada z powodu przedłużającej się bessy na rynkach papierów wartościowych. Pojawiła się nawet realna groźba, że w przyszłym roku nie będzie wypłat, ponieważ nie udaje się wypracować odpowiednich zysków.