Przed kilkoma miesiącami Warren Buffett głośno wypowiadał się na temat metod księgowania opcji przez amerykańskie spółki. Jego zdaniem, powinny one zaliczać transakcje związane z realizacją opcji do wydatków.
- Nieprawdziwe jest twierdzenie, że realizacja opcji nie jest wydatkiem i nie ma wpływu na zyski firmy - argumentował wówczas inwestor, dodając, że taka polityka często kosztowała akcjonariuszy miliony dolarów.
Warren Buffett zasiada obecnie w zarządach trzech czołowych amerykańskich spółek. Oprócz Gillette, znanego na świecie przede wszystkim z produkcji maszynek do golenia, są to też Coca-Cola i Washington Post. Obie te instytucje zgodziły się już z opinią miliardera i inaczej księgują wydatki związane z opcjami. Nie uczyniła tego jednak Gillette.
W tych okolicznościach rynek spekuluje, że właśnie nieporozumienia w tej sprawie są prawdziwą przyczyną decyzji o odejściu Buffetta z zarządu spółki, gdzie pełni funkcję prezesa komisji wykonawczej i kieruje też komisją ds. dobrych praktyk w zarządzaniu. Rzecznik Gillette Eric Kraus zapowiada, że oficjalnie szef Berkshire Hathaway złoży rezygnację podczas dorocznego walnego zgromadzenia akcjonariuszy, które odbędzie się w maju przyszłego roku. Nie wyklucza on jednak, że miliarder zmieni decyzję, ponieważ zarząd spółki jest gotów zmienić zasady księgowania, pod warunkiem jednak, że na rynku amerykańskim powstaną standardy umieszczania w rachunkach firm wydatków związanych z opcjami.
Berkshire Hathaway, spółka inwestycyjna założona przez Buffetta, jest właścicielem ok. 96 mln akcji Gillette, co stanowi 9% kapitału akcyjnego firmy i powoduje, iż jest ona trzecim co do wielkości akcjonariuszem.