Wezwanie do sprzedaży akcji imiennych Stalproduktu, ogłoszone przez HTS, zakończyło się niepowodzeniem. Hucie udało się kupić niecałe 61 tys. walorów po 13 zł (z niemal 460 tys). Inwestor branżowy nie zwiększył więc - jak chciał - udziału w głosach z 37,4%, do prawie 50%, tylko do 39%. Jego plany pokrzyżował Stanisław Kurnik, pracownik giełdowej spółki i wiceprzewodniczący rady nadzorczej, który również ogłosił wezwanie. Płacił za akcje po 12 zł i skupił ponad 450 tys. papierów, dających blisko 12,5% głosów. Jedną z niewiadomych było m.in., skąd miał na to środki (ponad 5 mln zł).
Już po zakończeniu wezwania okazało się, że działał na zlecenie firmy Stalprodukt-Profil (musi odsprzedać akcje podmiotowi przez niego wskazanemu). Grupie osób i spółek, związanej z kierownictwem Stalproduktu udało się więc zgromadzić już prawie 42% głosów na walnym. HTS znalazł się w opozycji i jeszcze w połowie miesiąca nie wykluczał podjęcia kroków prawnych w związku z nieudanym wezwaniem.
- Nie komentujemy tego - powiedział Henryk Nykiel z działu informacji Polskich Hut Stali. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, HTS wycofał się z planów złożenia wniosku do prokuratury w sprawie zbadania wezwania S. Kurnika. Huta najprawdopodobniej czeka na to, co powie KPWiG, która zainteresowała się ostatnimi wydarzeniami w giełdowej spółce. - Komisja wciąż analizuje poprawność przeprowadzonego wezwania na akcje Stalproduktu - powiedział Michał Stępniewski, rzecznik prasowy KPWiG.
Stalprodukt zajmuje się produkcją wysoko przetworzonych wyrobów stalowych, m.in.: kształtowników, blach elektrotechnicznych i rdzeni toroidalnych. Bazuje na surowcu pochodzącym z HTS.