Royal Dutch/Shell Group poinformowała w Londynie, że jej zysk z pominięciem jednorazowych pozycji zmniejszył się w trzecim kwartale o 17%, do 2,24 mld USD. Wynik ten jest jednak lepszy od przewidywań analityków, którzy sądzili, że spółka zarobi około 2,19 mld USD. Zysk netto powiększył się w tym czasie o 7%, do 2,63 mld USD, w znacznej mierze dzięki wpływom ze sprzedaży aktywów.
Najmocniejszą stroną Shella było w trzecim kwartale wydobycie ropy i gazu ziemnego, które wzrosło o 9%. Firma zarobiła w tej dziedzinie 1,68 mld USD, wobec 1,78 mld USD rok wcześniej. Spadek zysku był po części następstwem zmian podatkowych w Wielkiej Brytanii, które zrównoważyły wzrost notowań na rynku naftowym.
Do zwiększenia wydobycia przyczyniło się przejęcie w kwietniu spółki Enterprise Oil. Jednak nawet bez uwzględnienia jej działalności kierownictwo Shella spodziewa się, że osiągnie założony na bieżący rok poziom produkcji ropy i gazu ziemnego, tj. 3,8 mln baryłek dziennie. Podtrzymanie tegorocznej prognozy kontrastuje z kolejnym jej obniżeniem przez głównego rywala - BP.
W przeciwieństwie do działalności wydobywczej, gorzej wiodło się brytyjsko-holenderskiemu potentatowi w przetwórstwie ropy naftowej. Zdaniem dyrektora finansowego Judy Boynton, jest to w obecnych warunkach szczególnie trudna dziedzina. Słaba aktywność gospodarcza na świecie zmniejszyła bowiem zapotrzebowanie na benzynę i inne paliwa płynne.
W jednostce obejmującej rafinerie oraz sieć dystrybucyjną zysk zmalał w trzecim kwartale do 527 mln USD, z 799 mln USD przed rokiem ze względu na redukcję marż. Obok spadku popytu przyczyniły się do niej wyższe ceny ropy.