Zdaniem Dicka Thornburgha, problemy WorldComu dotyczyły całej korporacyjnej kultury, panującej wewnątrz spółki. Musiało to się odbić na stylu zarządzania, raportach finansowych czy wynikach wewnętrznych kontroli w firmie. W miarę powiększania spółki drogą fuzji i akwizycji zmieniały się korporacyjne obyczaje obowiązujące wewnątrz WorldComu. Za wszelką cenę ukrywano rozbieżności między rzeczywistością a oczekiwaniami Wall Street - sugeruje Thornburgh.

Raport ujawnia także nowe szczegóły, dotyczące wzajemnych relacji łączących przedstawicieli władz WorldComu i byłego analityka Salomon Smith Barney Jacka Grubmana. Grubman niemal do końca rekomendował zakup akcji telekomunikacyjnej spółki, nawet wówczas, gdy kłopoty bankrutującej firmy były sprawą oczywistą. Zdaniem Thornburgha, konflikt interesów nie podlega dyskusji, tym bardziej że Salomon Smith Barney otrzymał od WorldComu w formie różnych opłat 107 mln USD w latach 1997-2002.

Zastrzeżenia autora raportu wzbudzały także praktyki udzielania przez WorldCom kredytów najważniejszym dyrektorom firmy oraz sposób ich księgowania. Tylko były CEO Bernard Ebbers otrzymał 408 mln USD jeszcze przed sfinalizowaniem ostatecznych umów pożyczkowych.

Dokument powinien wzmocnić materiał dowodowy zbierany przez prokuratorów i władze regulacyjne w toczących się dochodzeniach. Może także utrudnić proces reorganizacji firmy, którą usiłuje przeprowadzić obecny zarząd pod osłoną prawa o bankructwie. Jednak według informacji opublikowanych przez wtorkowy "New York Times", WorldCom jest coraz bliższy zawarcia porozumienia z komisją papierów wartościowych i giełd (SEC) w sprawie oskarżeń o oszustwa giełdowe. Ceną za ugodę, obok permanentnego nadzoru przeprowadzanych operacji, mają być wielomilionowe kary, których łącznej sumy na razie nie ujawniono.