Dość powszechna jest opinia, że jedną z lepszych lokat na czasy kryzysu jest frank szwajcarski. Tegoroczne notowania tej waluty względem złotego wydają się potwierdzać tę zależność. To niedobra wiadomość dla posiadaczy kredytów w tej walucie.
W ostatnich kilku latach popularność kredytów udzielanych w walutach zagranicznych znacznie wzrosła. O powodzeniu tej oferty zadecydowało niższe oprocentowanie w porównaniu z kredytami złotowymi i rosnący lub przynajmniej stabilny w ostatnich latach kurs złotego. Umacniający się złoty sprawia, że nasze zobowiązania w walucie obcej stają się mniej dokuczliwe. Kto wziął w listopadzie 1999 roku kredyt we frankach szwajcarskich, kiedy waluta ta notowana była nawet po 2,8 zł, mógł w kolejnych miesiącach zacierać ręce. W czerwcu 2001 roku kurs franka spadł do 2,2 zł. Jeśli spłacamy, powiedzmy, miesięczną ratę w wysokości 300 franków, to w listopadzie 1999 roku musieliśmy na nią wydać 840 zł. W czerwcu 2001 roku jej wysokość spadła do 660 zł. Ponad 20%. Przypominając jeszcze raz niższe oprocentowanie - żyć nie umierać. Pod warunkiem, że nasz kredyt był krótkoterminowy i w tym czasie zdążyliśmy go spłacić. Generalnie w latach 1999-2001 notowania franka względem złotego były w miarę stabilne i oscylował wokół 2,6 zł.
Od wspomnianego czerwca 2001 roku frank umocnił się o pond 30%. To jedyna z liczących się światowych walut, względem której złoty zanotował w tym roku najniższy kurs w historii. Wspomniana miesięczna rata w wysokości 300 franków wyrażona w złotych wróciła do swojego pierwotnego poziomu 840. Czasy stają się coraz bardziej niepewne, co dalszemu umacnianiu franka powinno sprzyjać. Jeśli potwierdzą się przewidywania ekspertów (analiza trendu wydaje się je potwierdzać), to teraz wszyscy kredytobiorcy z lat 1999-2001 zaczną odczuwać negatywne skutki siły franka.
Szczególnie w czasach zawirowań w światowej gospodarce rynek walutowy może być bardzo zmienny. Z reguły ani eksperci, ani my sami nie jesteśmy w stanie przewidzieć kierunku tych zmian. Dlatego wzięcie kredytu w walucie obcej, choć na pewno emocjonujące (bo nigdy nie wiesz, jaka będzie następna rata), niekoniecznie musi być opłacalne.