Związkowcy najbardziej obawiają się zwolnień. - Idziemy na wojnę - powiedział Waldemar Bartz ze związku zawodowego pracowników dołowych. - Jeżeli mówi się o 35 tys. zwolnionych górników, to w rzeczywistości na bezrobocie pójdzie cztery razy więcej osób, bo w tym także te z firm działających na rzecz górnictwa.
Potwierdza to także Zbigniew Bułka, wiceprezes Konsorcjum Przedsiębiorstw Robót Górniczych i Budowy Szybów.
- To oznacza dodatkowe zwolnienia kilkunastu tysięcy osób - stwierdził. - Jeżeli ustawa weszłaby w życie, to zobowiązania kopalń wobec firm, takich jak moja na podstawie ugody zawartej z wierzycielami uległyby umorzeniu. Oznacza to dodatkowe zwolnienia i upadek kilkudziesięciu firm pracujących dla sektora. Kopalnie oddłużono by kosztem takich przedsiębiorstw jak moje - dodał.
Programu bronił wiceminister gospodarki Marek Kossowski.
- Program jest wynikiem poszukiwania rozwiązań, które doprowadzą do poprawy sytuacji w górnictwie węgla kamiennego, pozwalając uniknąć jednocześnie superradykalnych rozwiązań - stwierdził.