Zastrzeżenia władz regulacyjnych budzi zbyt mała liczba funkcjonujących na rynku agencji, co odbija się na rynkowej konkurencji. Konsumenci nie mają także dostępu do informacji, w jaki sposób ustalana jest wiarygodność finansowa instytucji, w związku z czym odbiorca informacji może nie wiedzieć, kto, w jaki sposób i dlaczego zdecydował o obniżeniu lub podwyższeniu ratingu. Podczas otwartej dla publiczności dyskusji w SEC zwracano także uwagę na konflikty interesów między firmami ratingowymi a ocenianymi spółkami.
Agencje kredytowe w USA mają prawo gromadzenia informacji o spółkach publicznych, które nie są normalnie dostępne dla zwykłych inwestorów. Jednak nie mają prawa używania tych informacji do jakichkolwiek innych celów oprócz oceny wiarygodności kredytowej. W tej chwili na rynku działają trzy instytucje posiadające rządową akredytację tzw. National Statistical Rating Organization (NSRO). Są to: Moody`s, Standard & Poor`s oraz Fitch Inc.
Najwięcej zastrzeżeń inwestorów wzbudzają zmiany ratingu na podstawie wiadomości niejawnych. Analitycy krytykują tego rodzaju mechanizm, ponieważ nie ma uzasadnienia, dla którego trzy instytucje miałyby mieć prawo dostępu do pewnych wiadomości przed innymi. Z kolei spółki ratingowe bronią się, że upowszechnienie informacji, do których mają dostęp, spowoduje, iż - na dłuższą metę - korporacje będą ujawniać mniej kluczowych danych.
Podczas przesłuchań w SEC zwracano także uwagę, że większość funduszy, z których finansowane są NSRO, pochodzi ze spółek, które są przez nie oceniane. Nie ma także zakazu zajmowania przez pracowników firm ratingowych miejsc w zarządach publicznych korporacji. Na przykład, jeszcze do ubiegłego roku prezes Moody`s Clifford Alexander zasiadał w radzie dyrektorów WorldComu. Przesłuchania w sprawie zmian w firmach ratingowych będą kontynuowane 21 listopada.