Posłowie Platformy Obywatelskiej dali ministrowi czas do końca tygodnia na podjęcie decyzji o dymisji. Wicepremier Kołodko uznał te apele za niepoważne. Udowadniał wczoraj w Sejmie, że projekt budżetu ma się dobrze. Przypomniał, że po przedstawieniu założeń do ustawy krytyka planowanego 3,5-proc. wzrostu PKB była wyjątkowo głośna. Teraz przycichła, co według ministra finansów wynika m.in. z najnowszych danych o wzroście produkcji przemysłowej (w październiku o 3,2%, licząc rok do roku) i szacunkach dotyczących PKB za trzeci kwartał (ok. 2-proc. wzrost). Już w tym roku produkt krajowy brutto wzrośnie prawdopodobnie o 1,4%, choć we wcześniejszych szacunkach resort podawał 1,2%. Średnioroczna inflacja, zdaniem G. Kołodko, wyniesie 2%, a nie 2,1%, co będzie niezłym punktem wyjścia na przyszły rok. Dobrego samopoczucia wicepremierowi nie zepsuł słaby wynik restrukturyzacji przedsiębiorstw (ok. 60 tys. wniosków na 6,2 mld zł - miało być 210 tys. na ok. 8 mld zł) i środowe orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie abolicji i deklaracji majątkowych.
- Rząd przyjął do wiadomości decyzję Trybunału. Jednak trzeba podkreślić, że niewprowadzenie w życie ustawy odbywa się kosztem społeczeństwa, bo pozbawia go części dochodów - mówił wicepremier w Sejmie. Dodał, że ważniejsza od dochodów budżetowych była próba pozyskania części szarej strefy do oficjalnego obrotu.
Choć łączny ubytek spowodowany mniejszymi wpływami z opłat restrukturyzacyjnych i brakiem dochodów z abolicji może wynieść nawet 1,3 mld zł, to jednak ma on zostać zrekompensowany wyższą o ponad 1,1 mld zł wypłatą z zysku banku centralnego, większymi dochodami z akcyzy spirytusowej (o 83 mln zł) i ceł (o 60 mln zł) oraz mniejszymi kosztami obsługi długu publicznego (o 43,4 mln zł). - W sumie daje to 1,3 mld zł. Problemu nie ma - mówił Grzegorz Kołodko.
Jednak opozycja była innego zdania. Zdaniem Zyty Gilowskiej z Platformy Obywatelskiej, nawet jeśli uda się pozyskać dodatkowe dochody, to w państwowej kasie zabraknie ok. 1 mld zł, głównie przez mniejsze wpływy z podatku od zysków z inwestycji. Według Z. Gilowskiej, nie uda się nawet dotrzymać zakładanych 625 mln zł wpływów z opłat restrukturyzacyjnych.
Murem za wicepremierem stanęły partie rządzące. Przewodniczący Komisji Finansów Publicznych Mieczysław Czerniawski (SLD) jako własne poprawki zgłosi plan rekonstrukcji dochodów zaproponowany przez Kołodkę. Zbigniew Kuźmiuk (PSL) powiedział, że nie rozumie, skąd te ataki na ministra, skoro rząd nie zwiększył deficytu budżetowego, tylko poszukał dodatkowych dochodów.