Sygnały płynące z analizy technicznej są dość czytelne. Pokonanie ostatniego szczytu powinno skutkować kontynuacją zapoczątkowanego w pierwszej połowie października trendu wzrostowego przynajmniej do 1280-1300 pkt. Taki poziom wynika z wysokości 4-miesięcznego trendu bocznego, który poprzedził obecną zwyżkę oraz z faktu, że dopiero tutaj można wyznaczyć istotną barierę podażową. Stanowi ją ustanowiony w maju dołek. Niewiele wyżej (1310 pkt.) znajduje się także 61,8-proc. zniesienie fali spadków, trwających od stycznia do lipca br. Wybicie się ponad tę strefę powinno otworzyć drogę do dalszych wzrostów, które teoretycznie powinny znieść całe spadki z pierwszej połowy roku, czyli powinny sięgnąć okolic 1460 pkt. Należy jednak pamiętać, że przedział 1300-1450 pkt. będzie bardzo trudny do przebrnięcia, gdyż tutaj na przestrzeni ostatnich 20 miesięcy WIG20 przebywał aż przez 10 miesięcy.
Wybicie się ponad 1450 pkt. byłoby bardzo optymistycznym sygnałem, świadczącym o dużej sile kupujących, co mogłoby nawet przełożyć się na zniesienie 61,8-proc. całej fali bessy, czyli na dotarcie do 1900 pkt. Na razie jest to jednak wyjątkowo optymistyczny i bardzo odległy scenariusz. W krótszej perspektywie natomiast bardziej realne jest osiągnięcie wspomnianych 1300 pkt.
Wsparcie, którego pokonanie znacznie oddaliłoby taką możliwość, wyznaczam tuż nad 1160 pkt. Do lokalnego szczytu z początku listopada (1190 pkt.), czy połowy wysokości wczorajszej świecy (1186 pkt.) nie przykładałbym większego znaczenia. WIG20 jest obecnie zbyt blisko tych poziomów, a analiza wykresu 10-sesyjnego procentowego wskaźnika zmienności (ATR), sugeruje, że najbliższe sesje powinny przynieść wzrost zmienności.
Poziom 1160 pkt. wydaje się o tyle odpowiedniejszy, że oprócz wsparcia tworzonego przez czwarttkową lukę hossy, byki będzie tu wspierała wstępna linia wzrostów.
Jak WIG20, to i TechWIG