Obserwując wydarzenia w naszym kraju nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Polska ma poważne problemy z edukacją prawników. Ta dość ważna grupa zawodowa zdradza ostatnio objawy swoistej schizofrenii.
Przygotowana przez Ministerstwo Finansów ustawa oferująca nam dobrodziejstwa abolicji podatkowej i umożliwiająca pochwalenie się majątkiem została jednogłośnie przez Trybunał Konstytucyjny uznana za niezgodną z ustawą zasadniczą. Przedstawione przez prof. Marka Safjana, przewodniczącego Trybunału, uzasadnienie jasno dowodzi, że utrzymywani przez nas prawnicy Ministerstwa Finansów nie znają najważniejszego w Polsce aktu prawnego. To jednak nie koniec. Wielkim bublem okazały się również poprawki wprowadzone do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Obowiązujące niespełna dwa lata Prawo Telekomunikacyjne odbiega od wymagań Unii Europejskiej i musi być znowelizowane. Co więcej, obecna nowelizacja jest tylko tymczasowa, gdyż już wiadomo, że w najbliższym czasie muszą zacząć się prace nad jej... nowelizacją. Przez dwa lata utrzymywani z podatków urzędnicy nie potrafili napisać rozporządzeń wykonawczych.
Jestem w stanie wytłumaczyć prawników Ministerstwa Finansów. Oni mogli nie mieć czasu na zapoznanie się z konstytucją, gdyż od kilku miesięcy ich głównym zajęciem jest studiowanie prawa prasowego. Wszak, jak twierdzi Wielki Tygrys naszej gospodarki, Polska jest państwem prawa, a ono obowiązuje również dziennikarzy. W związku z tym MF zasypuje media sprostowaniami (na marginesie zaznaczę, że nie wszystkie są zgodne z ustawą Prawo prasowe).
Resort finansów jest więc usprawiedliwiony. A co z resztą?
Powołując się na słowa Wielkiego Tygrysa ktoś mógłby powiedzieć, że dziennikarze widzą źdźbło trawy w cudzym oku, a nie widzą belki we własnym. Nie będę polemizował z tą tezą. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę, że nas z jakości pracy rozliczają pracodawca i Czytelnicy (mają oni wszak wybór i nie muszą czytać czy słuchać określonych dziennikarzy). Kto rozlicza urzędników? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, a niestety w otoczeniu przygotowanych przez nich regulacji muszę żyć ja, muszą funkcjonować spółki.