W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2001 r. zagraniczni inwestorzy wycofali z warszawskiej giełdy 49 mln dolarów (w całym 2001 roku było to 306 mln dolarów). W tym roku bilans był dla GPW znacznie gorszy. Z danych NBP wynika, że saldo tzw. udziałowych inwestycji portfelowych (czyli w praktyce dotyczących przede wszystkim walorów z warszawskiej giełdy) było dodatnie tylko w styczniu i w maju. Od początku roku do września z rynku wycofano łącznie 585 mln dolarów.
Indeksy się obroniły
- Statystyki tylko potwierdziły to, co wszyscy inwestorzy obserwowali w tym roku na GPW. Słabe wyniki firm i marna koniunktura spowodowały odwrót od polskich akcji - stwierdził Wiesław Rozłucki, prezes GPW. Co ciekawe, patrząc na indeksy, warszawska giełda dość dobrze poradziła sobie z odpływem zagranicznych środków. Od początku roku WIG20 zyskał 1,6%, podczas gdy w tym samym czasie indeks giełdy niemieckiej DAX stracił 37%, francuskiej (CAC 40) 30%, a brytyjskiej (FT-SE) 20%. Kto więc powstrzymał spadki, odkupując wyprzedawane akcje? - Polskie papiery odbierały głównie fundusze emerytalne - uważa Grzegorz Świetlik, prezes zarządu CA IB Investment Management. W ten sam sposób sprawę wyjaśniają również inni specjaliści.
Zdaniem prezesa Rozłuckiego, jeśli chodzi o saldo zagranicznych inwestycji, to najgorsze jest już jednak za nami. - Po pierwsze, zmniejsza się dochodowość obligacji, które od początku transformacji ustrojowej miały nadzwyczajnie wysoki kupon. Po drugie, polskie spółki podjęły wysiłki restrukturyzacyjne i starają się być bardziej efektywne. Pierwsze oznaki poprawy sytuacji widać już po wynikach za III kwartał 2002 r. Jest lepiej - konkluduje prezes Rozłucki.
Superobligacje