Wczoraj rano pracownicy ochrony zaczęli siłą usuwać trwającą 7 miesięcy nielegalną, zdaniem Tele- -Foniki Kable, blokadę zakładu. Doszło do bójek. Interweniowała policja. Przed godziną 7.00 na teren fabryki wjechały ciężarówki. Zostały na nie załadowane maszyny i materiały, które spółka od dawna chciała przewieźć do dwóch innych zakładów. Byli pracownicy zaczęli blokować drogę Warszawa-Poznań. Utworzył się korek. Policja zorganizowała objazd.
- Z powodu blokady spółka poniosła straty w wysokości ponad 35 mln zł. W Bydgoszczy i Szczecinie, gdzie zostaną przewiezione wszystkie maszyny z Ożarowa, przygotowaliśmy około 200 nowych miejsc pracy. Restrukturyzacja jest konieczna ze względu na kryzys w branży kablowej - powiedział Jerzy Jurczyński, rzecznik prasowy Tele-Foniki Kable. Z około 600 zwolnionych osób z podwarszawskiej fabryki nikt nie zdecydował się podjąć pracy w innych zakładach. Firma wypłaciła odprawy w wysokości średnio 21 tys. zł na osobę. - Zostaliśmy pobici przez ochroniarzy. Pomimo tego nie rezygnujemy z walki o miejsca pracy w Ożarowie. Będziemy nadal blokować bramy zakładu. Jeszcze nie wszystkie maszyny zostały wywiezione - powiedział Andrzej Kuryłowicz, przewodniczący zakładowej Solidarności. Zdaniem zwolnionych pracowników, fabryka w Ożarowie była rentowna. Jej zamknięcie nie było konieczne.
Tele-Fonika Kable chce sprzedać grunt podwarszawskiego zakładu. Zapewnia, że na preferencyjnych warunkach będzie rozpatrywać oferty, zawierające deklarację zatrudnienia byłych pracowników fabryki.