Małe trzęsienie ziemi miało miejsce na sesji poniedziałkowej. W pewnym momencie Methanex wyceniany był tylko na 8,36 USD. To ledwie 1 cent powyżej poziomu, naszego zlecenia sprzedaży, które ma ograniczać straty w razie obniżenia się kursu. Na zamknięcie notowań akcje Methaneksu wycenione zostały na 8,8 USD. Takie zachowanie było efektem informacji o konieczności poniesienia w IV kwartale opłaty w wysokości 86 mln USD, związanej z wcześniejszym odpisem od podatku kosztów wynikających z zamknięcia fabryki w Luizjanie.
Takie gwałtowne zmiany nie są dla tych akcji niczym nadzwyczajnym. W trakcie jednej z październikowych sesji notowania spadły do 7,6 USD, żeby na zamknięcie przekroczyć 8 USD. Powodem jest niezbyt duża, jak na warunki amerykańskie, płynność akcji Metahaneksu. Średni wolumen na sesję (z 10 ostatnich notowań) nieznacznie przekracza 200 tys. papierów, co oznacza obroty w wysokości ok. 1,6 mln USD. Dodatkowo 86% akcji znajdujących się w wolnym obrocie jest w rękach instytucji finansowych. Nie jesteśmy zatem zdziwieni, że notowania Methaneksu zachowują się czasem jak kurs Świecia.
Kurs dolara nam sprzyja
Nasze straty na akcjach ograniczają korzystne różnice kursowe. Kiedy zaczynaliśmy zagraniczne inwestycje, dolar wyceniany był (wg średniego kursu NBP) na 3,8799 zł, teraz oscyluje wokół 4 zł. Jednym z powodów, dla których zdecydowaliśmy się wytransferować za granicę tylko 20% naszego portfela, jest właśnie ryzyko kursowe. Na razie notowania walut zachowują się po naszej myśli, ale nawet kiedy sytuacja ta odwróci się, nie powinniśmy tego odczuć w zbyt dużym stopniu. 10-proc. obniżenie się kursu dolara będzie powodować jedynie 2-proc. spadek wartości portfela. Patrząc na wyniki finansowe naszej spółki, obawiamy się jednak, że to nie różnice kursowe będą przyczyną naszych niepowodzeń.
Rozczarowujące